Koty na prerii,

czyli prace Wiktorii Goryńskiej na wystawie grafiki polskiej w Kanadzie

Graficznymi portretami kotów Wiktorii Goryńskiej w latach trzydziestych zachwycano się wszędzie, także w Kanadzie. Za oceanem dzieła z odległej Polski wydawały się nieco egzotyczne, a przez to jeszcze ciekawsze. Jak tam trafiły?

 

W II Rzeczypospolitej grafika warsztatowa stała się dziedziną równie istotną, jak malarstwo i rzeźba. Polacy pokazywali swoje drzeworyty, linoryty i akwaforty na całym świecie. Niemałe zasługi w promowaniu ich twórczości na arenie międzynarodowej miała Wiktoria Goryńska. Ta utalentowana graficzka pisała o polskiej sztuce dla europejskich czasopism, zaś w Polskim Radiu prowadziła audycje dla Polonii amerykańskiej. Doskonale znała angielski i niemiecki, ponieważ jako córka korespondentów prasowych całe dzieciństwo spędziła za granicą – szkołę podstawową ukończyła w Londynie, a gimnazjum w Wiedniu.

Wiktoria Goryńska, Kot syjamski, 1935, Biblioteka Narodowa, licencja PD, źródło: Polona

„Sztuka polska, a zwłaszcza grafika (drzeworyty, miedzioryty i autolitografie), budzi dzisiaj zachwyt za granicą. Prace artystów polskich kupują na wystawach w Kopenhadze i Tokio, w Zurychu i Londynie. Stołeczne muzeum kanadyjskie w Ottawie zaprosiło grafików polskich i własnym sumptem urządziło wystawę naszej grafiki, którą posyła do wszystkich znaczniejszych miast Kanady” – pisali w czasopiśmie „Grafika” Goryńska i Franciszek Siedlecki w 1931 roku. Członkowie zarządu Związku Polskich Artystów Grafików (ZPAG) wcale nie przesadzali z entuzjazmem.

Civic Block w Edmonton, Alberta, Kanada, około 1914, City of Edmonton Archives, licencja PD, źródło: Edmonton Historical Board

„Dzięki staraniom i kurtuazji National Gallery of Canada wystawiono prz­es­zło sto czterdzieści prac graficz­nych współczesnych artystów polskich” – informowała czytelników „Grafika”. Objazdowa wystawa rozpoczęła się w grudniu 1930 roku w Ottawie, następnie dotarła do Vancouver, Edmonton i Calgary, a zakończyła się w maju 1931 roku w Winnipeg. Pokazywano na niej prace ponad dwudziestu członków ZPAG-u – między innymi Wiktorii Goryńskiej, Władysława Skoczylasa (współtwórcy ugrupowania artystycznego „Ryt”), Marii Dunin, Bogny Krasnodębskiej-Gardowskiej, Feliksa Jabłczyńskiego, Franciszka Siedleckiego i Wacława Wąsowicza. Dzieła eksponowano w przeróżnych przestrzeniach: w stolicy w prestiżowej National Gallery of Canada, w Edmonton w Civic Block (siedzibie władz miejskich i Edmonton Museum of Arts), a w Winnipeg – na czwartym piętrze domu towarowego sieci Hudson’s Bay Company.

Dom towarowy sieci Hudson’s Bay Company w Winnipeg, Manitoba, Kanada, 1930, pocztówka, licencja CC BY-NC, źródło: Peel’s Prairie Provinces – University of Alberta Libraries

Jak wystawa została przyjęta za oceanem? Polscy czytelnicy mogli znaleźć w „Grafice” kilka tekstów przedrukowanych z gazet kanadyjskich (zapewne w tłumaczeniu Goryńskiej). Recenzenci widzieli w polskiej sztuce mieszankę słowiańskiego temperamentu, europejskiej tradycji oraz artystycznej nowoczesności. „Są to prace współczesne artystów polskich, wykazujące jednocześnie skłonności modernistyczne i wybitne cechy narodowe. Mało znamy w Winnipeg sztukę polską i dlatego podwójnie zajmującym staje się tak szerokie ukazanie nam specjalnej techniki tych artystów” – wyjaśniano w „Manitoba Free Press”.

Wiktoria Goryńska, Kot, 1935, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja CC BY, źródło: media społecznościowe MNW

Uwadze dziennikarzy nie uszła twórczość Goryńskiej. Recenzenci byli zgodni: koty na jej grafikach zostały nie tylko doskonale odwzorowane, lecz mają nawet wyraziste charaktery. Artystka musiała być szczerze zafascynowana swoimi czworonożnymi bohaterami. „Jej dobroć i serdeczność nie ograniczała się do ludzi, bardzo lubiła także zwierzęta, zwłaszcza koty, ceniąc w nich niezależność i wdzięk, piękno ruchu i puszystość sierści” – wspominała artystka Wanda Telakowska. Goryńska eksperymentowała z technikami graficznymi, by oddać zróżnicowaną fakturę kociego futra. Udawało się jej uzyskać na przykład tak miękkie i delikatne plamy, że drzeworyt do złudzenia przypominał malarstwo akwarelowe.

Wiktoria Goryńska, Kot na gałęzi, 1927, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja CC BY, źródło: media społecznościowe MNW

Koty Goryńskiej podbiły serca dziennikarzy z Edmonton, stolicy Alberty – prowincji rozciągającej się na preriach i graniczącej od zachodu z Górami Skalistymi. „Ta artystka ma sympatyc­zne ­zro­zumienie stwor­zenia, które pr­zez­ wieki uważano ­za najdroższego zwierzęcego pr­zyjaciela artystycz­nego geniusz­u. W rycinach żyje [nie] leniwy, arystokratyczny kot jedwabnej podus­zki, ale mądry gibki, pewnonogi kot żyjący własną przemyślnością” – zachwycał się „Edmonton Journal”. Z kolei „Edmonton Bulletin” przekonywał: „Prawie że niesamowite są studia kotów Goryńskiej. Dalekimi od tych światowo mądrych kotów o pomarańczowych oczach są miękkie puszyste kicie ulubione przez artystów amerykańskich”.

Fragmenty artykułu prasowego na temat wystawy polskiej grafiki w Edmonton, „Edmonton Journal”, 21 III 1931, licencja PD, źródło: Google News Archive

Kanadyjska wystawa stanowiła dla Goryńskiej ważny sukces. Artystka zaledwie od roku należała do „Rytu”, a od dwóch lat do ZPAG-u. Nie dość, że zebrała bardzo pozytywne recenzje, to kilka jej prac trafiło do National Gallery of Canada! Do dziś w ottawskich zbiorach znajdują się trzy grafiki jej autorstwa: Kot, Kot na gałęzi oraz Autoportret. W latach trzydziestych Goryńska brała udział w kilku kolejnych wystawach współczesnej grafiki polskiej w Kanadzie. Jesienią 1938 roku – już jako wiceprezes ZPAG-u – napisała też wstęp do katalogu Polish Prints and Textiles wydanego przez National Gallery.

Karolina Dzimira-Zarzycka

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Piastowski heros zrywa kajdany. Obraz Romana Kramsztyka "Legenda o koronie" na wystawie "Krzycząc: Polska! Niepodległa 1918"  w Muzeum Narodowym w Warszawie

 

Zaczarowani wojownicy oczekują na sygnał do walki. Śpiący Rycerze Władysława Skoczylasa w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce

Wojenna gra w szachy - wygrać, nie poddawać się, walczyć? Grafika Leopolda Gottlieba Piłsudski przy szachach z Muzeum Niepodległości w Warszawie

Zemsta Wandy Krahelskiej, czyli zamach na rosyjskiego generała

Giewont święty, marszałek zaklęty. Reprodukcja grafiki Zygmunta Sowy-Sowińskiego "Giewont jako podobizna Józefa Piłsudskiego" ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Ku niepodległej. Obraz Stanisława Bagieńskiego "Warszawa w latach okupacji" oraz litografie Józefa Rapackiego z Muzeum Warszawy

Siły końskie i cierpliwość anielska. Józef Piłsudski na litografii Leopolda Gottlieba z Muzeum Niepodległości w Warszawie