Urwany ślad

Śmierć Mieczysława Karłowicza i powstanie Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR)

Tęgi mróz żelaznym uściskiem objął Tatry. Za oknem skrzył się śnieg. Mariusz Zaruski krzątał się w zakopiańskim biurze Towarzystwa Tatrzańskiego. Spokojne przedpołudnie 9 lutego 1909 roku przerwało przybycie Ireny Karłowiczowej. Matka znanego kompozytora przyniosła wiadomość, że jej syn nie powrócił z rozpoczętej poprzedniego dnia narciarskiej wyprawy na Halę Gąsienicową.

 

Zaruski nie miał wątpliwości – sytuacja była nadzwyczaj poważna: „Ze świętej pamięci Mieczysławem Karłowiczem niejednokrotnie bywałem w Tatrach na wycieczkach i znałem jego niezwykłą ścisłość i punktualność, która przybierała cechy jakiejś machiny automatycznej, gdy chodziło o godziny powrotu z górskiej wycieczki: ani noc, ani burza nie mogły go wtedy powstrzymać. Czynił to dla matki, aby jej oszczędzić chwil niepokoju i wyczekiwania. […] Nie wątpiłem, że zaszedł jakiś wypadek. Lawina, lawina – dźwięczało mi w uchu; daj Boże, żeby jakaś mała przygoda”.

Mieczysław Karłowicz, http://dworzectatrzanski.wordpress.com/historia/mieczys%E2%89%A5aw_kar%E2%89%A5owicz/, licencja PD, źródło: Wikimedia Commons

Karłowicz, młody, trzydziestoczteroletni, ale już cieszący się uznaniem kompozytor – autor pieśni i utworów symfonicznych – był zapalonym taternikiem i narciarzem. Swe wędrówki dokumentował wspaniałymi, artystycznymi fotografiami. Należał do grona pionierów, którzy odkrywając piękno Tatr, pragnęli przybliżyć te góry szerokim kręgom społeczeństwa polskiego. Jak mało kto zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństw grożących turystom. Wraz z Mariuszem Zaruskim planowali powołanie organizacji, która niosłaby pomoc potrzebującym…

Hala Gąsienicowa w zimowej szacie, fot. Marek Ślusarczyk, 2005, licencja CC-SA-3.0, źródło: Wikimedia Commons

Zaalarmowany przez panią Karłowiczową Zaruski błyskawicznie zorganizował wyprawę ratunkową. W Kuźnicach dowiedział się, że poprzedniego dnia kompozytor wyruszył na nartach do Czarnego Stawu Gąsienicowego, ale do tej pory nie powrócił. Rozpoczęto poszukiwania. Wyraźny ślad prowadził Zaruskiego i towarzyszącego mu Stanisława Gąsienicę-Byrcyna przez Boczań, Skupniowy Upłaz, przełęcz Między Kopami ku szałasom na Hali Gąsienicowej. W jednym z nich, pełniącym wówczas rolę schroniska, ratownicy znaleźli płaszcz i kuchenkę Karłowicza – znaki krótkiego odpoczynku. Niestety, odciśnięte na śniegu ślady desek urywały się w ogromnej lawinie śnieżnej u stóp Małego Kościelca. Potwierdziły się najgorsze obawy…

Mariusz Zaruski jako oficer Wojska Polskiego, 1920, Centralne Archiwum Wojskowe, licencja PD, źródło: Wikimedia Commons

Zapadł wieczór. Zaruski wysłał Gąsienicę-Byrcyna do Zakopanego z zadaniem sprowadzenia dwunastu górali, którzy mieli przeszukać lawinisko. Sam spędził samotną noc na Hali Gąsienicowej. Rankiem przybyła z Zakopanego grupa rozpoczęła przekopywanie zwałów śniegu. Całodzienna praca była daremna. Dopiero nazajutrz, 11 lutego, natrafiono na zwłoki nieszczęsnego narciarza… Ciało zwieziono do Zakopanego. Gdy wiosną stopniały śniegi, pod Małym Kościelcem, w miejscu, w którym odnaleziono martwego kompozytora, ustawiono kamień upamiętniający tragedię.

Członkowie tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia ratunkowego transportują ofiarę wypadku. Pierwszy z lewej Mariusz Zaruski, „Nowości Illustrowane”, 1912, nr 31, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/130501/edition/122740/content?&ref=desc, źródło: Wikimedia Commons

Śmierć znanego artysty, ale także wytrawnego i rozważnego taternika, wstrząsnęła środowiskiem ludzi gór. Stała się impulsem do przyśpieszenia prac nad powołaniem służby, która ratowałaby ofiary tatrzańskich wypadków. Mariusz Zaruski zabrał się do pracy z właściwą mu energią. W prasie opublikował odezwę, którą kilka tygodni przed śmiercią napisał sam Karłowicz: „[…] musimy stworzyć instytucję na wzór ochotniczych straży pożarnych, pogotowia ratunkowego w miastach itp., która by w każdej chwili była gotowa nieść pomoc potrzebującym jej w Tatrach. Doświadczonych taterników i przewodników sumiennych, którzy stanowić będą kadry ochotnicze i zobowiążą się na każde wezwanie czynną nieść pomoc w górach, nie zabraknie”.

Kamień Karłowicza pod Małym Kościelcem, fot. Jerzy Opioła, 2006, licencja CC-SA-3.0, źródło: Wikimedia Commons

Wsparcia udzielili liczni darczyńcy. Starania o nadanie przedsięwzięciu formalnych ram zostały zwieńczone dokumentem wydanym przez władze ówczesnej Galicji: „Wysokie cesarsko-królewskie Namiestnictwo reskryptem z dnia 29 października 1909 roku XIII 2135 nie zakazuje zawiązania stowarzyszenia «Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe»”. Akcje ratownicze, wcześniej spontanicznie podejmowane przez grono ofiarnych zapaleńców, zyskały od tej pory zorganizowany charakter. Członkowie TOPR po dziś dzień niosą pomoc „bez względu na porę roku, dnia i stan pogody”.

Ewa Olkuśnik

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Lodowy wojownik z Katowic. Jerzy Kukuczka – pierwszy polski zdobyw­ca Korony Himalajów i Karakorum

Wanda Rutkiewicz. PIERWSZA EUROPEJKA NA MOUNT EVEREŚCIE

Sport z potrzeby serca, czyli Bronisław Czech

Wiraż. "Auto na tle zimowego pejzażu" Rafała Malczewskiego z Muzeum Narodowego w Warszawie

Śnieżne szaleństwo na srebrnym ekranie. Film Adama Krzeptowskiego "Wiosna narciarzy"

Powojenne polskie społeczeństwo zniewolone apatycznym oczekiwaniem. Obraz Kolejka trwa Andrzeja Wróblewskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie

Zaczarowani wojownicy oczekują na sygnał do walki. Śpiący Rycerze Władysława Skoczylasa w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce

Halny rozwiewa kosmiczne marzenia. Jak balon „Gwiazda Polski” nie doleciał do stratosfery

Narciarka z pokolenia Kolumbów. Helena Marusarzówna (1918–1941)

Nordycki triumf w Zakopanem. Narciarskie mistrzostwa świata w Zakopanem w 1939 roku

Giewont święty, marszałek zaklęty. Reprodukcja grafiki Zygmunta Sowy-Sowińskiego "Giewont jako podobizna Józefa Piłsudskiego" ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem