Halny rozwiewa kosmiczne marzenia

Jak balon „Gwiazda Polski” nie doleciał do stratosfery

Tatry tonęły w mroku. Na oświetlonej wojskowymi reflektorami Wyżniej Polanie Chochołowskiej dziesiątki ludzi – żołnierzy i cywilów – gorączkowo krzątały się wokół ogromnej czaszy balonu. Wypełniana wodorem powłoka z wolna unosiła się ku niebu. Około godziny 1.00 w nocy niespodziewanie zerwał się silny wiatr. Coraz mocniejsze podmuchy halnego udaremniły ambitne plany polskich naukowców i wojskowych.

 

W drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku władze II Rzeczypospolitej mogły mieć powody do satysfakcji. Kryzys gospodarczy został przezwyciężony, dokończono budowę portu w Gdyni, we włoskiej stoczni zamówiono nowoczesne transatlantyki, przystąpiono do tworzenia Centralnego Okręgu Przemysłowego, modernizowano armię, rozwijano aktywność na arenie międzynarodowej. Polska zdawała się coraz silniejsza. Jej znaczenie chciano manifestować w wielu dziedzinach. Tak zrodził się pomysł zorganizowania lotu do stratosfery.

Wyżnia Polana Chochołowska – miejsce startu balonu „Gwiazda Polski”, 1938, NAC, (sygn. 1-N-973-9)

Odkąd człowiek zdołał oderwać się od Ziemi, pasjonaci podniebnych eskapad bili kolejne rekordy. W czasach, gdy samoloty nie były w stanie wznosić się na wysokość większą niż kilkanaście tysięcy metrów, na wyższy pułap mogły wzlecieć jedynie balony. Gdy w 1935 roku Amerykanin Albert William Stevens w balonie „Explorer II” osiągnął ponad 22 tysiące metrów, w Polsce zrodził się plan przekroczenia tej magicznej granicy. Jednym z inicjatorów przedsięwzięcia był wybitny fizyk i wynalazca profesor Mieczysław Wolfke. Przygotowaniami do lotu kierował Komitet Organizacyjny I Polskiego Lotu Stratosferycznego. Na czele Rady Naukowej stanął Prezydent RP profesor Ignacy Mościcki, a patronat nad inicjatywą objęła Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej.

Przygotowania do rozpostarcia powłoki balonu „Gwiazda Polski” w Dolinie Chochołowskiej, 1938, NAC, (sygn. 1-N-973-16)

Budowę stratostatu, któremu nadano nazwę „Gwiazda Polski”, rozpoczęto w 1937 roku. Zasadniczą część urządzenia stanowiła powłoka balonu, uszyta w Wytwórni Balonów i Spadochronów w Legionowie. Jej pojemność wynosiła 124 700 metrów sześciennych, powierzchnia – 12 300 metrów kwadratowych, a wysokość (po napełnieniu) – 120 metrów. Był to wówczas największy balon świata. Dwuosobową gondolę zaprojektował inżynier Jan Szal. Blaszana kula o średnicy 2 metry, zbudowana w zakładach mechanicznych „Motolux”, mieściła nowoczesną aparaturę naukową. Celem lotu było bowiem nie tylko ustanowienie nowego rekordu poprzez osiągnięcie wysokości 30 tysięcy metrów. Zamierzano także przeprowadzić badania promieniowania kosmicznego oraz fizycznej i chemicznej struktury stratosfery. Załogę mieli stanowić: kapitan Zbigniew Burzyński (pilot balonowy, dwukrotny zdobywca Pucharu Gordona Bennetta) i doktor Konstanty Jodko-Narkiewicz (fizyk).

Napełnianie powłoki balonu „Gwiazda Polski” w Dolinie Chochołowskiej, 1938, NAC, (sygn. 1-N-973-33)

Na miejsce rozpoczęcia rekordowego lotu wybrano Dolinę Chochołowską w Tatrach. Gdy w połowie września 1938 roku rozpoczęto przygotowania do startu balonu, siedzibą sztabu akcji stało się schronisko Warszawskiego Klubu Narciarskiego. Na kwaterze stanęli tam kierujący przedsięwzięciem uczeni i oficerowie. 200 żołnierzy 2 Batalionu Balonowego z Legionowa zamieszkało w ustawionych na polanie namiotach. Przygotowania relacjonowała prasa w całej Polsce, obozowisko odwiedziła ekipa Polskiego Radia, Poczta Polska wydała okolicznościowy znaczek pocztowy. Sukces wydawał się nieuchronny. Oczekiwano jedynie na odpowiednią pogodę.

Tablica upamiętniająca niedoszły lot balonu „Gwiazda Polski” na murze schroniska PTTK w Dolinie Chochołowskiej, 2006, fot. J. Opioła, licencja CC-BY-SA-3.0, Wikimedia Commons

12 października 1938 roku uznano, że nadszedł odpowiedni moment – prognozy były pomyślne. Następnego dnia, późnym wieczorem, odblokowano zawory w butlach z wodorem i gaz płynął do gigantycznego balonu. Niespodziewanie po północy zaczął wiać halny. Aby uniknąć zniszczenia cennej powłoki, postanowiono wypuścić z niej wodór. Gaz zetknął się z tlenem z powietrza. Łatwopalnej mieszance wystarczyła iskra na naelektryzowanym jedwabiu, by buchnął płomień. Część czaszy uległa zniszczeniu. Lot odwołano. Rekordu nie pobito.

Wyżnia Polana Chochołowska z okien schroniska PTTK, 2018, fot. Ewa Olkuśnik

Organizatorzy wyprawy do stratosfery nie zamierzali zrezygnować z realizacji ambitnego planu. „Gwiazda Polski” miała podjąć kolejną próbę wzbicia się w przestworza we wrześniu 1939 roku. Uniemożliwił to wybuch II wojny światowej. Choć całe przedsięwzięcie zakończyło się porażką (tym większą, że niepowodzenia nie brano pod uwagę), niedoszły lot największego balonu świata jest wspominany do dzisiaj. W schronisku Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego na Polanie Chochołowskiej znajdują się pamiątkowa tablica, ufundowana przez córki inżyniera Jana Szala, oraz dwie plansze upamiętniające to wydarzenie.

Ewa Olkuśnik

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Skumbria po turecku, majonez z raków i Meringues a la Chantilly, czyli hity kart dań na polskich transatlantykach ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni

Król polskiej floty. MS „Batory” ― komfortowy transatlantyk bohaterem wojennych konwojów

Otworzę okno na świat! Eugeniusz Kwiatkowski i budowa portu w Gdyni
Modernizm w paski gdyńska Łuszczarnia Ryżu

Giewont święty, marszałek zaklęty. Reprodukcja grafiki Zygmunta Sowy-Sowińskiego "Giewont jako podobizna Józefa Piłsudskiego" ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Tytus Chałubiński. LEKARZ, KTÓRY ZABRAŁ WARSZAWIAKÓW W TATRY

Ambasador stylu. Makieta domu "Pod Jedlami" z Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

 

Śniadanie na transatlantyku, czyli cukiernica z m/s „Piłsudskiego” ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni
Gdyński Bankowiec ― modernistyczny „okręt z cegły i cementu na lądzie”
Gdynia woj. pomorskie