"Rozdyndałem się do głębi"

Nagroda Nobla dla Władysława Reymonta

„Okropne! Nagroda Nobla, pieniądze, sława wszechświatowa i człowiek, który bez zmęczenia wielkiego nie potrafi się rozebrać. To istna ironia życia, urągliwa i prawdziwie szatańska”. Te pełne goryczy słowa skreślił w liście do konsula polskiego w Szwecji Władysław Stanisław Reymont.

Nie był typem potulnego dziecka, któremu rodzice mogli narzucić drogę życiową. Przeciwnie, ten żywiołowy, młody człowiek, posiadający szereg talentów, nie pozwalał ująć się w karby. Surowy ojciec planował wykształcić go na organistę i zapędzał do gry na fortepianie. Chłopak wolał jednak czytać książki i błąkać się po lasach. Ostatecznie przyszły noblista musiał w 1880 roku pojechać do Warszawy i uczyć się krawiectwa u swojego szwagra. Zaczął tam pisać wiersze i pierwsze poematy. Barbara Kocówna, autorka opowieści biograficznej o Reymoncie, przytacza znamienną próbkę jego twórczości z tego okresu:  

 

„Mnie być w terminie, mnie krawiectwo w głowie,

Mnie, co ma dusza klasyczna w połowie?!

I oni by mnie krawczykiem może nazwać chcieli,

Mnie – Czy ci ludzie znów nie zidiocieli?”

 

W 1884 roku przyłączył się do wędrownej trupy teatralnej. Po kilku latach, zmęczony wiecznymi problemami finansowymi i stosunkami panującymi w teatrze, znalazł zatrudnienie na Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Pracował na stacjach w Rogowie i Krosnowie. Do jego obowiązków należało między innymi pisanie raportów z wypadków i awarii. Siedemnaście rubli miesięcznie, które na początku zarabiał, ledwo starczało na utrzymanie, zakup książek i prenumeratę gazet. Cały czas tworzył. Pisał opowiadania, artykuły, nowele. Wyczerpany długim dniem pracy (często od godziny 5 rano do 22), niedożywiony, zachorował w czerwcu 1892 roku na zapalenie kiszek. Półtora roku później Reymont z ulgą porzucił kolej i przeniósł się do Warszawy.

Jacek Malczewski, Portret Władysława Reymonta, 1905, licencja PD, Muzeum Narodowe w Warszawie, źródło: cyfrowe MNW

Prowadził nadal bardzo oszczędne życie. Gdy nie mógł pracować w wynajętym pokoju (dzielił go z trzema mężczyznami), udawał się do katedry Świętego Jana i tam pisał. Jego twórczość ukazywała się między innymi w „Głosie”, „Tygodniku Illustrowanym”, „Wędrowcu” czy „Niwie”. Wierzył, że stworzy coś wielkiego. Gdy był już znanym pisarzem, podczas pracy nad Ziemią obiecaną wyznał bratu: „Albo padnę w taki proch, że chyba prawdziwym arcydziełem uda mi się wydobyć z nicości, albo od razu zrobię kroków sto naprzód i stanę w pierwszym rzędzie. Myślę to drugie zrobić, ba mało: zrobię to”. Na ten sukces musiał jeszcze trochę poczekać.

Władysław Reymont, portret potrójny, około 1905 roku, fot. Władysław Zahorski, licencja PD, Biblioteka Narodowa, źródło: Polona

Powieść Chłopi powstawała kilka lat. Niedługo przed terminem druku Reymont zdecydował się wprowadzić poprawki. Zniszczył wtedy większość pracy i w rezultacie napisał dzieło od nowa! Całkowicie pogrążał się w świecie swoich bohaterów. Unikał znajomych, narzucił sobie niezwykłą dyscyplinę, pisał codziennie „od dziewiątej do pierwszej, a czasem i całe poobiedzie”. Żona pisarza martwiła się jego mizernym wyglądem, lekarz doszukiwał się nawet ataku epilepsji, Reymont zaś przyznał, że „Trzy dni z rzędu tańczył na weselu”, oczywiście w wyobraźni. Chłopi zaczęli ukazywać się w odcinkach w „Tygodniku Illustrowanym” od stycznia 1902 roku. Powieść zachwyciła krytykę i czytelników.

Okładka niemieckiego wydania powieści Władysława Reymonta Chłopi, 1929, licencja PD, Biblioteka Narodowa, źródło: Polona

W 1918 roku Akademia Umiejętności zgłosiła kandydaturę Władysława Reymonta do Nagrody Nobla. 29 października 1924 roku pisarz w liście zwierzał się Alfredowi Wysockiemu, polskiemu konsulowi w Szwecji: „Tak porywająco kreślicie możliwe zwycięstwo, że rozdyndałem się do głębi. Nie wierzę, a równocześnie bronię się przed rozmarzeniem i snuciem przypuszczeń – a jeśli”.

Pogrzeb Władysława Reymonta. Uroczystości na placu Zamkowym w Warszawie. Pośrodku Prezydent RP Stanisław Wojciechowski, 1925, licencja PD, Narodowe Archiwum Cyfrowe

13 listopada 1924 roku Akademia Szwedzka ogłosiła przyznanie autorowi Chłopów literackiej Nagrody Nobla. Wielki sukces został przyjęty z prawdziwym entuzjazmem w kraju, który zaledwie kilka lat wcześniej odzyskał niepodległość. Hołd pisarzowi składali przedstawiciele władz i wszystkich grup społecznych, zwłaszcza chłopów. Ruszyła lawina przekładów dzieł Reymonta na języki obce. Triumf przyszedł jednak zbyt późno. Chory na serce pisarz nie mógł osobiście udać się do Sztokholmu, by odebrać zaszczytne wyróżnienie. Bardzo nad tym ubolewał. Zmarł rok później…

Ewa Olkuśnik

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Krakowska bohema w locie na Księżyc. Kabaret Szalony Kazimierza Sichulskiego w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie

To nie jest scena z "Quo vadis"! "Dirce chrześcijańska" Henryka Siemiradzkiego z Muzeum Narodowego w Warszawie

Brak pomyłki w tytule. "Witold Gombrowicz" Włodzimierza Pawlaka z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi

 

NOBLISTA W LUBLINIE. Czesław Miłosz doktorem honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Z książkowych kart na srebrny ekran. "Doktór Murek" w reżyserii Juliusza Gardana

Rentgen, auto i dynamo. Maria Skłodowska-Curie rusza na wojnę
Icchok Lejbusz Perec. Ojciec literatury jidysz