Balonem po zwycięstwo

Polscy baloniarze w zawodach o Puchar Gordona Bennetta

W II Rzeczypospolitej, co zaskakujące, interesowano się sportami lotniczymi. Baloniarstwo było na trzecim miejscu po lotnictwie sportowym i szybownictwie. Polscy baloniarze w krótkim czasie zajęli miejsce w światowej czołówce, a zawody o Puchar Gordona Bennetta czterokrotnie odbyły się w Polsce.

 

W zawodach tych brały udział załogi dwuosobowe obsadzające balony wypełnione mieszanką gazową. Ścigano się w odległości lotu – ten, kto doleciał najdalej, wygrywał. Kraj zwycięzcy organizował kolejne zawody, a jeśli udało się zwyciężyć trzykrotnie z rzędu, to zatrzymywał puchar i fundował nowe trofeum. Pierwsze zawody odbyły się w 1906 roku. Po raz pierwszy polska załoga balonowa wygrała zawody o Puchar Gordona Bennetta w Chicago w 1933 roku. Zgodnie z tradycją tych zawodów zwycięzcy organizowali kolejne u siebie. Wybór padł na Warszawę, która dzięki umiejętnościom polskich pilotów balonowych jeszcze trzykrotnie była gospodarzem tych rozgrywek (w latach 1934, 1935 i 1936).

Polska załoga Franciszek Hynek i Zbigniew Burzyński odbiera Puchar Gordona Bennetta w Chicago w 1933 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Lot balonem wymaga połączenia kilku cech i umiejętności: trzeba być wytrwałym i cierpliwym – współzawodników najczęściej nie widać, a wiatr nie zawsze pozwala na odpowiednie tempo „wyścigu”; należy czytać mapę i porównywać ją z obserwowanym terenem i kompasem, trzeba nawigować nie tylko w płaszczyźnie horyzontalnej, ale i wertykalnej – korzystne prądy powietrzne występują wyżej lub niżej. Warto pamiętać o wahaniach temperatury, które mogą zmienić ciśnienie gazu w balonie, i gospodarować balastem tak, aby za wcześnie go nie wyrzucić, a czasem pozbyć się więcej, na przykład części zapasów czy ubrań. Trzeba wreszcie mieć się na baczności, aby nie zasnąć w czasie trwającego czasem 2–3 doby lotu – może to skończyć się zawieszeniem na czubkach drzew lub rozbiciem o górę.

Mocowanie balonu do uprzęży i kosza. Pod balonem widoczny zawiązany rękaw, przez który tłoczono gaz do powłoki balonu. Zarówno polskie załogi, jak i obsługa zawodów składały się z żołnierzy Wojska Polskiego, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Na baloniarzy czekały jednak i inne niebezpieczeństwa. Zachodni wiatr, który niósł balony na wschód, nie napotykał żadnych przeszkód naturalnych, za nic też miał granice polityczne. Choć Sowieci zostali poinformowani i zgodzili się na przelot balonów i ich lądowanie na swoim terytorium, jednak nie obeszło się bez ekscesów. W 1935 roku samoloty Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej (RKKA) próbowały zmusić do lądowania polską załogę, która jednak uznała, że warto zaryzykować i pomimo serii z ciężkiego karabinu maszynowego, wystrzelonej na postrach, nie wylądowała. Sowiecki lotnik nie zdecydował się jednak na ostrzejszą reakcję i odleciał. Polski balon sunął majestatycznie dalej po zwycięstwo, wylądował bezpiecznie aż nad Donem, 60 kilometrów od Stalingradu.

Balony w oczekiwaniu na start na Polu Mokotowskim w 1936 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Polacy nie tylko byli dobrymi lotnikami. Ich sukcesy wynikały także ze stosowanych technologii. Skonstruowali między innymi bardzo wytrzymałe powłoki, które dodatkowo były lżejsze niż dotychczasowe. Co ciekawe, z rozwiązania tego skorzystali Szwajcarzy. Z kolei mieszankę gazową niezbędną do napełnienia balonu opracowano w laboratorium Gazowni Warszawskiej.

W rozgrywanych w Belgii zawodach w 1938 roku Polacy Antoni Janusz i Franciszek Janik zwyciężyli po raz kolejny. W 1939 roku gospodarzem zawodów miał być Lwów – start jak zwykle we wrześniu. II wojna światowa przerwała jednak cykl zawodów, które odnowiono dopiero w 1983 roku. Sprawiedliwości stało się jednak zadość i wygrali je Polacy – Stefan Makné i Ireneusz Cieślak. 80 lat po sukcesie Janusza i Janika po Puchar Gordona Bennetta sięgnęli Mateusz Rękas i Jacek Bogdański.

Michał Zarychta

 

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Z Włoch przez gorczańskie polany do Stanów Zjednoczonych. Epopeja amerykańskich lotników uratowanych przez polskich górali i partyzantów

Jakimi kartami grali piloci RAF-u? Pamiątka po Ryszardzie Rozentalu w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Bez skrzydeł, ale ze śmigłem. Modele do pomnika Lotnika Edwarda Wittiga ze zbiorów Muzeum Rzeźby imienia Xawerego Dunikowskiego, oddziału Muzeum Narodowego w Warszawie

Superprodukcja pod chmurami. Film Leonarda Buczkowskiego Gwiaździsta eskadra

 

Janina Lewandowska. Tragiczny los spadochroniarki

 

Moda, sztuka i samoloty. Zbyt krótka kariera Janiny Dłuskiej
Marzenie o lataniu. Warszawa na fotografiach balonowych Konrada Brandla z Muzeum Narodowego w Warszawie