Od muzyki do etnografii

Mrówcza praca Oskara Kolberga

„Wlazł kotek na płotek i mruga, piękna to piosenka, niedługa /Wlazł kurek na murek i pieje, niech się nikt z tych piosnek nie śmieje”. Niewiele osób nie pamięta z czasów dzieciństwa początkowych słów tej piosenki. Często był to też pierwszy utwór, który udało się samodzielnie zagrać na cymbałkach, pianinie lub innym instrumencie. Przyśpiewka przetrwała jednak nie tylko dzięki rodzicom spontanicznie śpiewającym ją swoim dzieciom i tym samym przekazującym tekst i melodię z pokolenia na pokolenie. Mało kto wie, że została ona zanotowana w XIX wieku przez słynnego badacza folkloru – Oskara Kolberga.

 

Oskar Kolberg urodził się 22 lutego 1814 roku w Przysusze koło Opoczna. Cztery lata później rodzina przeniosła się do Warszawy, gdzie ojciec Juliusz objął stanowisko profesora geodezji i miernictwa na Uniwersytecie Warszawskim. Oskar pobierał pierwsze nauki w domu, potem, śladem starszego brata Wilhelma, uczył się w Liceum Warszawskim. Rodzina wielką wagę przykładała do nauki i sztuki, zwłaszcza muzyki i poezji. Pan Juliusz, z pochodzenia Niemiec, nauczył się języka polskiego już jako dorosły człowiek. Chętnie tłumaczył utwory poetów polskich na język niemiecki. Jednak, jak podkreśla Agata Skrukwa, autorka biografii etnografa i muzykologa, „W rodzinnej tradycji przechowało się wspomnienie, że u Kolbergów dzieciom nie wolno było mówić w domu po niemiecku, za użycie tego języka musiały płacić grosz do skarbonki”.

Kolbergowie mieszkali przez pewien czas na terenie uniwersytetu, w Pałacu Kazimierzowskim. Przyjaźnili się ze swymi sąsiadami – rodziną Chopinów. Utalentowany Oskar uwielbiał muzykę nieco starszego od siebie Fryderyka. Wkrótce regularnie uczył się gry na fortepianie, między innymi u Józefa Elsnera – nauczyciela Chopina. Studia muzyczne kontynuował nawet w Berlinie, dokąd wyjechał w 1834 roku, by uczyć się praktycznego zawodu na kursach buchalterii.

Oskar Kolberg, licencja PD, Wikimedia Commons

Po powrocie do Warszawy dawał lekcje gry na fortepianie i komponował, ale w ten sposób niełatwo było zarobić na utrzymanie. Musiał zatem podjąć pracę urzędnika bankowego, a w 1845 roku został zatrudniony w Zarządzie Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Najwyraźniej te zajęcia nie odpowiadały jego prawdziwym zainteresowaniom.

Już na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych Oskara Kolberga zaciekawiła muzyka ludowa. W podwarszawskich wsiach, Wilanowie i Czerniakowie, notował ze słuchu melodie wykonywane przez ludność wiejską. W ciągu kilku lat zgromadził znaczny materiał. Zebrane pieśni przygotował do druku. Do zapisu oryginalnych melodii dodawał nuty własnego akompaniamentu fortepianowego. Zniekształcało to nieco pierwotną wersję, ale – zdaniem Kolberga – czyniło utwory bardziej przystępnymi dla słuchaczy i muzyków amatorów.

Okładka dzieła Pieśni ludu polskiego, Warszawa 1857, licencja PD, źródło: Polona

Podczas prowadzenia na wsi badań terenowych można było wówczas przysporzyć sobie poważnych kłopotów. Kontakty z ludem władze carskie traktowały podejrzliwie. Zupełnie niewinny zbieracz melodii narażał się na posądzenie o szpiegostwo lub powiązania ze środowiskami emigracyjnymi. Kolberg, aby uniknąć takich sytuacji, stosował specjalną strategię: „[…] podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach […]. Przybywszy tam badałem najprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej, byli skorsi do pogawędki i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu lub pozwalali do swojej przychodzić chaty”.

Wojciech Gerson, Strój wilanowski, ilustracja z dzieła Pieśni ludu polskiego, Warszawa 1857, licencja PD, Wikimedia Commons

Kilkanaście lat pracy zaowocowało wydaniem w 1857 roku Pieśni ludu polskiego. Z czasem Kolberg dostrzegł potrzebę powiązania swych badań nad muzyką z szerszym tłem – obyczajami i obrzędami ludowymi. Posiadał wprawdzie już sporo notatek zebranych podczas swych wypraw, ale w 1865 roku na łamach miesięcznika „Biblioteka Warszawska” zamieścił list, w którym prosił o dostarczanie „drogą listownego porozumiewania się” informacji na temat różnych szczegółów etnograficznych. Wśród nich między innymi wymienił domostwa i ich wyposażenie, ubiór, żywność, mowę, przesądy, zabobony, obrzędy – na przykład „[…] wesela […] ze wszystkimi opisane ceremoniałami, igraszkami i żartami”, a także wszelkie przyśpiewki przy pracy, zwyczaje na jarmarkach lub w karczmie.

Okładka tomu 23 dzieła Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, Kraków 1890, licencja PD, Wikimedia Commons

Prawdopodobnie autor listu nie doczekał się zbyt wielu odpowiedzi. Zarysował jednak swój etnograficzny program badawczy, który pozwolił mu w uporządkowany sposób zająć się pracą. Nadal podróżował i pozyskiwał informacje. Plonem jego działalności było monumentalne opracowanie Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Od 1857 do 1890 roku ukazały się 33 tomy tego dzieła.

Lud z regionu kaliskiego, ilustracja z dzieła Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, Kraków 1890, licencja PD, Wikimedia Commons

Oskar Kolberg w 1871 roku przeniósł się na stałe w okolice Krakowa. Liczył na pomoc finansową, dzięki której mogłyby się ukazywać jego prace. Dotację przyznało mu Towarzystwo Naukowe Krakowskie, a Akademia Umiejętności wspomagała wydawanie Ludu… Mimo zaawansowanego wieku i kłopotów finansowych etnograf niestrudzenie prowadził badania i z determinacją zabiegał o publikację kolejnych tomów niezwykłej monografii. Zmarł w 1890 roku w Krakowie.

Ewa Olkuśnik

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Instrument do dudlenia dla rzępołów. Basy kaliskie Pawła Rajcy ze wsi Godziesze Małe z kolekcji Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu

 

"Boleję na fortepianie, rozpaczam." Etiuda Rewolucyjna Fryderyka Chopina

Instrument Sabały w sądeckim designie. Złóbcoki (gęśliki sądeckie) Józefa Zbozienia ze zbiorów Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu

Z wiejskich traktów do zamkowych komnat. Dziewiętnastowieczna lira korbowa z kolekcji Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu

 

Kaszubskie tabaczenie w wersji de luxe. Tabakiery i obiekty związane z zażywaniem tabaki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku

Tamburyn z polskiej wioski. Bębenek – tak zwany jednoręczniak Stanisława Klejnasa ze zbiorów Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu

Nauczyciel Chopina autorem opery. Król Łokietek czyli Wiśliczanki Józefa Elsnera.

Cały dobytek w drewnianym kufrze. Żuławskie skrzynie posagowe w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku

Wigilijne maskarady kaszubskich "gwiôzdek". Maszkarony i akcesoria kolędnicze ze zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku