Janina Lewandowska

Tragiczny los spadochroniarki

Kierowała szybowcem, skakała ze spadochronem, obsługiwała telegraf, pływała, jeździła konno… Janina Lewandowska była doskonale przygotowana do wojny, ale nie zdążyła wykorzystać swoich talentów. Zginęła w Katyniu.

Janina przyszła na świat 22 kwietnia 1908 roku. Jej ojcem był generał Józef Dowbor-Muśnicki, zasłużony dowódca powstania wielkopolskiego. Bohaterka kształciła się w Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu i w latach trzydziestych nierzadko występowała na scenie. „Znana śpiewaczka estradowa, obdarzona pięknym głosem pani Janina Dowbor-Muśnicka” – anonsował jej występ w 1935 roku „Dziennik Poznański”.

Janina Lewandowska w kombinezonie lotniczym i ze spadochronem, 1936, Muzeum Powstańców Wielkopolskich im. Generała Józefa Dowbora Muśnickiego w Lusowie, licencja PD, źródło: Wikimedia Commons

Wkrótce z pasją muzyczną wygrała jednak miłość do samolotów. Janina ukończyła kurs pilota szybowcowego i równolegle zaczęła szkolić się w skokach spadochronowych. Należała do Aeroklubu Poznańskiego i z entuzjazmem brała udział w pokazach podniebnych akrobacji. „Za samolotami ruszyli ubrani w kombinezony i kominiarki i zaopatrzeni w dwa spadochrony, plecowy i piersiowy, skoczkowie, wśród których zwracała uwagę jedyna kobieta, p. Janina Dowbor-Muśnicka. […] Po wzbiciu się samolotów na wysokość kilkuset metrów skoczkowie zaczęli wyskakiwać” – donosił w maju 1939 roku „Kurier Poznański”.

Spadochroniarz podczas skoku na podwójnym spadochronie, ok. 1936–1936, licencja CC BY, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W 1936 roku przeszła w Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu kurs radiotelegraficzny, który obejmował między innymi naukę telegrafowania aparatem Hughesa (urządzeniem automatycznie zapisującym treść przesyłanej informacji znakami pisarskimi, nazywanym juzem, stąd też nazwa „kurs juzistek”) i stukawkami (aparatem do odbioru wiadomości przekazywanych kodem Morse’a), szkolenie wojskowe i naukę języków obcych. Juzy znajdowały się na wyposażeniu polskiego wojska, a uczestnicy szkolenia tworzyli przyszłe służby pomocnicze. Poza tym Janina pracowała w tym czasie jako urzędniczka na Poczcie Głównej w Poznaniu.

Wizyta prezydenta Ignacego Mościckiego w wojskowym Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu, 1930, licencja CC BY, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jak Dowbor-Muśnicka łączyła działalność w Aeroklubie z codzienną pracą? Koleżanka z poczty tak wspominała po latach lotniczkę: „Największą jej pasją były skoki spadochronowe. Skakała wiele razy. Wiele też o tym opowiadała. A kiedy robiła kurs pilotażu motorowego – nie wiem. Nie przypominam sobie, aby specjalnie zwalniała się z pracy. Czasem tylko prosiła o kilka godzin zastępstwa lub zamianę na nocne dyżury. Gdy przychodziła do pracy zmęczona, zaniedbana, ostrożnie – żeby nikt nie widział – wyciągała suchą bułkę, wiedziałam, że w tym dniu ćwiczyła swoje podniebne loty”.

Sala juzowa w urzędzie pocztowym w Poznaniu. Pracownicy obsługujący aparaty Juza służące do przekazywania słowa pisanego systemem teletechnicznym, lata trzydzieste XX wieku, licencja CC BY, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Podczas pokazów szybowcowych poznała przyszłego męża, instruktora lotniczego Mieczysława Lewandowskiego. Para wzięła ślub cywilny w Poznaniu 10 czerwca 1939 roku, a kościelny – tydzień później w Tęgoborzu pod Nowym Sączem. Czy mogli podejrzewać, że widzą się po raz ostatni? Po powrocie Janiny do Poznania wybuchła wojna. Otrzymała kartę mobilizacyjną i wyjechała z miasta ze swoim oddziałem. Mąż minął się z nią o kilka dni.

Janina i Mieczysław Lewandowscy po ślubie kościelnym, lotnisko w Tęgoborzu, czerwiec 1939, Muzeum Powstańców Wielkopolskich im. Generała Józefa Dowbora Muśnickiego w Lusowie, źródło: Tygodnik TVP

Pod koniec września jednostka Janiny została otoczona przez siły radzieckie. Spadochroniarka wraz z polskimi oficerami trafiła do Kozielska. Ukrywała przed Rosjanami swoje pokrewieństwo z ważnym generałem, fałszując datę urodzin i podając nieprawdziwe imię ojca. „Jest tu w obozie lotniczka – dzielna kobieta, już czwarty miesiąc znosi razem z nami wszelkie trudy i niewygody niewoli, a trzyma się wzorowo” – zanotował w dzienniku na początku lutego 1940 roku jeden ze współtowarzyszy, Kazimierz Szczekowski. Lewandowska była jedyną kobietą wśród więzionych oficerów. Podzieliła ich los – została wywieziona do Katynia i rozstrzelana. Zginęła prawdopodobnie 22 kwietnia 1940 roku, a więc w dniu 32 urodzin.

Gdy w 1943 roku Niemcy przeprowadzali ekshumację zwłok ze zbiorowych grobów, odnaleźli tam także ciało kobiety. Fakt ten został jednak przez hitlerowską propagandę przemilczany. Kilka czaszek (także kobieca) trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej w Breslau, a w powojennym Wrocławiu odnalazł je profesor Bolesław Popielski. Przez lata trzymano to w tajemnicy ze względu na niesprzyjającą atmosferę polityczną narzucającą fałszywą wersją historii o mordzie w Katyniu. Dopiero w 2003 roku przeprowadzono badania, które potwierdziły, że szczątki należały do Lewandowskiej. Dwa lata później pochowano je w rodzinnym grobie w Lusowie pod Poznaniem. Rekonstrukcję czaszki można oglądać w tamtejszym Muzeum Powstańców Wielkopolskich im. Generała Józefa Dowbora Muśnickiego.

Karolina Dzimira-Zarzycka

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Maria Wittek. Nasz człowiek w Kijowie

Kobiety Niepodległości. Fotografia żołnierek Ochotniczej Legii Kobiet w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego

Karla, córka Karola. 104 lata Karoliny Lanckorońskiej

Dziewczyny na wartę! Aleksandra Zagórska formuje we Lwowie Ochotniczą Legię Kobiet