Pierwszy medal i ostatnia szarża

Adam Królikiewicz – zdobywca pierwszego medalu olimpijskiego dla Polski

„Rezultaty osiągnięte przez polskich kawalerzystów zadziwiły świat sportowy, bo cóż to za rzadki gość zatrzepotał na olimpijskim maszcie zwycięzców? Często widziano tam barwy amerykańskie, fińskie, angielskie, francuskie, włoskie. Co robi tu chorągiew biało-czerwona? To rotmistrz Królikiewicz nasze barwy narodowe umieścił na olimpijskim maszcie w Paryżu”.

 

To krótkie sprawozdanie prasowe z igrzysk w 1924 roku nie bez dumy przytoczył w swych wspomnieniach wybitny polski jeździec Adam Królikiewicz. Pierwszy medal olimpijski dla Polski zdobył w konkurencji skoków przez przeszkody na jednym ze swych najlepszych koni – Picadorze. Po latach z pewnym rozgoryczeniem wspominał, że powinien zająć w Paryżu drugie miejsce. Jeden z konkurentów – reprezentant Włoch, kapitan Tommaso Lequio di Assaba – otrzymał w trakcie przejazdu niedozwoloną pomoc. Pewien fotograf podtrzymał zsuwającego się z siodła jeźdźca, umożliwiając kontynuowanie występu. Według przepisów powinno to wyeliminować zawodnika z dalszej rywalizacji. Niestety sędziowie nie zauważyli tego wypadku. W rezultacie srebro olimpijskie przypadło Italii, a Polsce – brąz.

Adam Królikiewicz na koniu Milord podczas zawodów hippicznych w warszawskich Łazienkach, czerwiec 1930, „Stadjon”, 1930, nr 24, licencja CC-BY-SA-3.0, Wikimedia Commons

Droga Adama Królikiewicza do medalu olimpijskiego nie była prosta. Urodził się w 1894 we Lwowie. Wraz z siedmioma braćmi wychowywał się w skromnych warunkach. Przyszły olimpijczyk nie miał możliwości jazdy konnej – w podmiejskim gospodarstwie rodziców nie było odpowiedniego wierzchowca. Zresztą, zgodnie z planami ojca, Adam musiał się pilnie uczyć, by w przyszłości zostać inżynierem. Kawalerzysta pisał po latach: „Szkoła jak zmora zaciemniała mi radość chłopięcego życia. W pogodny, letni dzień trudno mi było w jej murach usiedzieć spokojnie. Do nauki, szczerze mówiąc, nie miałem sentymentu ani wielkiej ochoty. Na szczęście innego zdania byli moi rodzice”. Państwo Królikiewiczowie najwyraźniej dopięli swego – ich syn podjął naukę w szkole technicznej w miejscowości Mittweida w Saksonii. Gdy dobiegał końca drugi semestr studiów, w życie młodego człowieka wkroczyła historia. 1 sierpnia 1914 roku Adam Królikiewicz wyruszył z oddziałem lwowskich strzelców do Krakowa. Następnie trafił do Legionów Polskich i dopiero wówczas nauczył się jeździć konno.

Adam Królikiewicz, przed 1939, źródło: Centralne Archiwum Wojskowe, licencja PD, Wikimedia Commons

Jego pierwsza prawdziwa jazda była dość niezwykła. Oddział, w którym służył, musiał wycofać się spod rosyjskiego ostrzału. Młody, niedoświadczony i wystraszony żołnierz spostrzegł nagle kozackiego konia – w pełnym rynsztunku, ale bez jeźdźca. „Jak Zagłobie spadła na głowę «zdobyczna» chorągiew, tak mnie opatrzność obdarzyła koniem – wybawcą. […] Drżąc z radości, a jednocześnie z emocji i strachu przed pierwszą jazdą, […] dzięki poczciwości konia, który pozwolił mi wdrapać się na swój grzbiet – znalazłem się w kulbace […]. Mój rumak, widząc wolną przed sobą przestrzeń, obudził się, nabrał wigoru, zaczął mną trząść, wreszcie zdradliwie kołysząc biegł już galopem do szosy. Raz po raz traciłem równowagę. […] Moja pierwsza jazda zakończyła się nad wyraz szczęśliwie na chęcińskim rynku, na którego twardy bruk z kocich marmurowych łbów zwaliłem się jak worek u stóp zgrupowanych tam, zdumionych moim wyczynem kolegów”.

Oficerowie – mistrzowie jeździectwa, pierwszy od lewej – Adam Królikiewicz, trzeci od lewej – Henryk Dobrzański, fot. Narcyz Witczak-Witaczyński, przed 1939, licencja CC-BY-SA-3.0, źródło Narodowe Archiwum Cyfrowe

Królikiewicz, po krótkim przeszkoleniu jeździeckim, trafił do 1. Pułku Ułanów Legionów Polskich Władysława Beliny-Prażmowskiego. W jego szeregach walczył podczas I wojny światowej i ukończył kawaleryjską szkołę oficerską. Po odzyskaniu niepodległości służył w Wojsku Polskim, dochodząc do stopnia majora. Jednocześnie dał się poznać jako wybitny sportowiec. Ze swoimi najlepszymi końmi, Jaśkiem i Picadorem, zdobywał nagrody na prestiżowych zawodach międzynarodowych w Nicei i Rzymie. W latach 1934–1939 był komendantem Szkoły Jazdy przy Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu.

Po II wojnie światowej Adam Królikiewicz między innymi uczył jazdy konnej aktorów, pełnił rolę konsultanta na planie zdjęciowym i sam występował w filmach. Tragicznie zakończył się jego udział w scenie szarży w wąwozie Somosierra podczas kręcenia przez Andrzeja Wajdę filmu Popioły. Daniel Olbrychski, odtwórca roli Rafała Olbromskiego, wspominał: „Jechał tak jakby czuł, że to jego ostatni galop!”. Siedemdziesięcioletni kawalerzysta przewrócił się wraz z koniem i doznał złamania kręgosłupa. Nie odzyskał władzy w nogach. Zmarł w roku 1966. Za jego trumną, zgodnie z jeździeckim zwyczajem, prowadzono osiodłanego konia.

Ewa Olkuśnik

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Sport z potrzeby serca, czyli Bronisław Czech

Pierwsza dama białego sportu. Jadwiga Jędrzejowska w finałach turniejów wielkiego szlema

„Cała Polska trzyma kciuki za Górnika”. Udział Górnika Zabrze w finale Pucharu Zdobywców Pucharów największym osiągnięciem polskiej klubowej piłki nożnej

Sportowy skok w nowoczesność. "Pływalnia" Marii Ewy Łunkiewicz-Rogoyskiej z Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Lodowy wojownik z Katowic. Jerzy Kukuczka – pierwszy polski zdobyw­ca Korony Himalajów i Karakorum