Sztuka nieoderwana od życia

Konstanty Laszczka – artysta, który czerpał z natury i baśni

"Kocham nade wszystko rzeźbę […]. Rzeźba wyraźniej, dobitniej do mnie przemawia, ja ją czuję. Bywało wejdę nocą do pracowni, podchodzę, biorę za rękę – czuję życie, puls".

 

Czy można lepiej wyrazić swoją namiętność i pasję? Konstanty Laszczka wiedział doskonale, o czym mówił. Od wczesnego dzieciństwa strugał w drewnie, lepił w glinie. Bacznie obserwował otoczenie, potrafił oddać w swych dziecięcych pracach nie tylko podobieństwo postaci, umiał też przerysować pewne cechy portretowanych, nadając im nieco karykaturalny charakter.

Antoni Kamieński, Portret Konstantego Laszczki, 1892 Paryż, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja PD, źródło: cyfrowe MNW

Urodził się w Makowcu Dużym na Mazowszu w rodzinie chłopskiej. Chodził do szkoły w Dobrem i podobno, jak podaje Jadwiga Puciata-Pawłowska, „był uczniem zdolnym i systematycznym”. Najbardziej jednak pochłaniało go wycinanie w drewnie, tworzenie glinianych figurek i rysowanie. Uchodził za dziecko mające swój świat. Na talent plastyczny chłopaka zwróciła uwagę ziemiańska rodzina Ostrowskich. Dzięki temu mógł Konstanty wyjechać w 1885 roku do Warszawy i praktykować u rzeźbiarza Jana Kryńskiego, prowadzącego warsztat i odlewnię, specjalizującego się w pomnikach nagrobnych, epitafiach i medalionach. Drugim nauczycielem Laszczki był Ludwik Pyrowicz. W jego warszawskiej pracowni młody artysta mógł rozwinąć skrzydła, tworząc realistyczne dzieła, inspirowane obserwacją zwykłych ludzi. Próbował też swych sił w płaskorzeźbie – portretował Kościuszkę, Kilińskiego, Niemcewicza.

Józef Mehoffer, Portret rzeźbiarza Konstantego Laszczki, 1894 Paryż, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja PD, źródło: cyfrowe MNW

Na pierwszy sukces nie musiał czekać zbyt długo – w 1891 roku za dwie prace wystawione w konkursie Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych: akt Do kąpieli i popiersie mężczyzny o intrygującym tytule Czarna dusza otrzymał premię. Dzięki stypendium wyjechał wkrótce do mekki artystów – Paryża. W prywatnej szkole artystycznej założonej przez malarza i grafika Rodolphe’a Juliana mógł nie tylko wzbogacić warsztat, ale także uczestniczyć w słynnych studenckich zabawach. Niestety, uczelnia była kosztowna, stypendium niewielkie i nawet nocna praca przy pompowaniu wody do kanalizacji nie pozwoliła łatać dziur w budżecie. Studia kontynuował w École Nationale et Spéciale des Beaux-Arts u Alexandre’a Falguière’a.

Józef Mehoffer (?), Zima – rzeźba Konstantego Laszczki, 1895, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja PD, źródło: cyfrowe MNW

Laszczka prowadził skromne życie, nie przestawał jednak rzeźbić. Ówczesne pracownie paryskie przypominały najczęściej wozownie przedzielone cienkimi ścianami. W zimnych pomieszczeniach, z niewielkim piecykiem, łatwo można było się przeziębić. Wilgoć biła od rozstawionych prac okręconych mokrym płótnem. Wsparciem duchowym i nie tylko stał się dla młodego artysty Juliusz Czechowicz, członek Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, któremu na sercu leżał los zdolnego rzeźbiarza. Czechowicz starał się listownie przekazywać pomocne rady dotyczące znalezienia taniego mieszkania, kupna ciepłej odzieży, sugerował, że „wieczorem można się zabrać do języka francuskiego”, przestrzegał przed cholerą („w tych niebezpiecznych czasach trzeba bardzo pamiętać o zdrowiu, wody z Sekwany nie pić”). Donosił, co słychać w kraju, dbał o zamieszczanie w prasie informacji o dziełach Laszczki, wysyłał pieniądze. Zachęcał do kontaktów towarzyskich, „wychodzenia z domu”: „Czasem trochę muzyki, teatru nie zaszkodzi, uszlachetni, wypogodzi…” Listowny kontakt utrzymywał Laszczka także ze Stanisławem Wyspiańskim. Autor Wesela bardzo cenił prace swojego kolegi.

Artysta rzeźbiarz Konstanty Laszczka obok rzeźby Juliusza Słowackiego, przeznaczonej na Wawel, 1927, Kraków, Narodowe Archiwum Cyfrowe 

Prawdziwy sukces odniósł artysta w konkursie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w 1896 roku. Otrzymał pierwszą nagrodę za rzeźbę Zima, przedstawiającą nagą dziewczynę słabnącą z zimna i głodu. Praca miała pierwotnie inny tytuł: La cigale (Konik polny), skłaniający do skojarzeń z bajką o niefrasobliwym koniku i pracowitych mrówkach. Z okresu paryskiego pochodzą też takie dzieła, jak Opuszczony czy Wodnik. W następnym roku wrócił Laszczka do ojczyzny, osiadł w Warszawie, ożenił się. Wkrótce jednak, w 1899 roku, otrzymał od Juliana Fałata propozycję objęcia posady profesora rzeźby w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych.

Rzeźby ceramiczne autorstwa Konstantego Laszczki: Ptaki poszukujące skarbów (1, 5), Zaklęte królewny (2, 4), Dusza artysty (3), 1910–1939,  licencja PD, Narodowe Archiwum Cyfrowe

W Krakowie, podczas pracy ze studentami, podkreślał znaczenie kreowania własnych pomysłów w sztuce, podążania za swoim głosem. Sprzeciwiał się naśladownictwu czy schlebianiu modzie. Zaznaczał, że podstawy stanowią warsztat, gruntowna znajomość materiałów i technik oraz wytrwałość w dążeniu do celu. Profesor miał swój program nauczania, związany zapewne z przeświadczeniem, że sztuka bliska jest życiu, naturze. Na pierwszym miejscu znajdowało się „modelowanie według żywego modela: człowiek, zwierzęta, ptaki”, na drugim – „kompozycja z przejawów życia ludzkiego i zwierzęcego”.

Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie. Studenci podczas zajęć z ceramiki w pracowni profesora Konstantego Laszczki (w ciemnym garniturze, z brodą), 1933, Kraków,  licencja PD,  Narodowe Archiwum Cyfrowe

Sam, mimo wielu obowiązków, tworzył dalej, w gipsie, terakocie, i to nie tylko portrety osób bliskich, znajomych artystów, uczonych, pisarzy. Wykonywał też dzieła o tematyce wiejskiej (Bociany lecą, Zabawa z kozłem, Siewca). Istotną część twórczości Laszczki stanowiła ceramika. Tu szczególne miejsce zajmowały barwne przedstawienia zwierząt, czasem prawdziwie fantastyczne, jakby pomysł zaczerpnął artysta nie tylko z natury, lecz także z baśni, a może nawet z postaci chimer z katedry Notre Dame w Paryżu.

Rzeźba Konstantego Laszczki Niewolnica, 1910–1939, licencja PD, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Konstanty Laszczka został w 1911 roku rektorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W jego pracowni kształciło się wielu przyszłych artystów, między innymi Xawery Dunikowski, Henryk Kuna, Ludwik Puget. Z pracy pedagogicznej zrezygnował w 1935 roku w proteście przeciw utworzeniu obozu w Berezie Kartuskiej.

Ewa Olkuśnik

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Twarze polskiej kultury. Cykl "Głowy wawelskie" Xawerego Dunikowskiego z kolekcji Muzeum Rzeźby imienia Xawerego Dunikowskiego, oddziału Muzeum Narodowego w Warszawie

"Musi to być epos". Pomnik Czynu Powstańczego na górze świętej Anny projektu Xawerego Dunikowskiego

Róża z salonu. Obraz Józefa Mehoffera „Róża Saronu – Fantazja ornamentalna”  ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Sto odcieni bieli. "Ze spaceru" Olgi Boznańskiej z Muzeum Narodowego w Krakowie

Czy artysta nie miał okularów? Targ na kwiaty przed kościołem św. Magdaleny w Paryżu Józefa Pankiewicza z Muzeum Narodowego w Poznaniu

Widmo, miasto i noc. "Paryż w nocy" Ludwika de Laveaux z Muzeum Pałac Herbsta – Oddziału Muzeum Sztuki w Łodzi