Wędka, nie ryba

O sposobie na dobroczynność Celestyny Działyńskiej

Zrewolucjonizowała poznańskie myślenie o pomaganiu najuboższym. Podczas gdy wielkopolskie damy chciały urządzać uroczyste kolacje, a zbiórki pieniędzy traktować wyłącznie jako miły dodatek, żona Tytusa Działyńskiego przedstawiała swoim koleżankom inną wizję filantropii i wysyłała je wprost do najuboższych dzielnic Poznania.

 

Celestyna, właściwie Gryzelda Celestyna z Zamoyskich Działyńska, pomaganie miała w genach. Jej matka, Zofia Zamoyska była jedną ze współzałożycielek Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, które powstało w 1814 roku. W 1825 roku Celestyna poślubiła hrabiego Tytusa Działyńskiego – wielkopolskiego działacza społecznego i politycznego, który dziś najczęściej jest kojarzony jako twórca Biblioteki Kórnickiej. Wesele pary urządzono w Puławach, w majątku babci panny młodej – Izabeli Czartoryskiej. Ponoć arystokratka sama wstawiła się za Działyńskim jako kandydatem do ręki Celestyny, a niewątpliwy atut według niej stanowiła bibliofilska pasja Tytusa.

Celestyna Działyńska, około 1825 roku, Biblioteka Kórnicka Polskiej Akademii Nauk, licencja PD, Wikimedia Commons

Pierwsze pole aktywności społecznej Celestyny to jednak nie Wielkopolska, lecz Galicja, a konkretnie Oleszyce. To tam Działyńscy zamieszkali po nałożeniu na wielkopolski majątek Tytusa sekwestru (kara za jego udział w powstaniu listopadowym). Tam też Celestyna rozpoczęła swą dobroczynną działalność, zakładając szkółki dla dzieci czy Towarzystwo Wstrzemięźliwości.

Kajetan Wincenty Kielisiński, Wieśniak z Dachnowa od Oleszyc, między 1832 i 1840, Biblioteka Kórnicka, licencja PD, Platforma Cyfrowa Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk

Do Wielkopolski Działyńska wróciła w 1842 roku. Najpierw nawiązała współpracę z Karolem Marcinkowskim i jego Towarzystwem ku wspieraniu ubogich i biednych. Szybko jednak zadecydowała, że woli prowadzić własną organizację i powołała do życia Towarzystwo Dobroczynności Dam Polskich w mieście Poznaniu.

Pałac Działyńskich przy Starym Rynku w Poznaniu, 2012, fot. Magda Felis, licencja CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Działyńska była zwolenniczką dawania wędki, a nie ryby. Zamiast rozdawać jałmużnę, organizowała dla najuboższych pracę, udzielała pożyczek drobnym rzemieślnikom, by mogli pracować w swoich warsztatach, a przygotowanie ubrań czy butów dla potrzebujących zlecała ubogim szwaczkom i szewcom. Wszystkie datki, pożyczki, przydzielone ubrania i inne wydane rzeczy skrupulatnie odnotowywała w swoich kartotekach, które dziś stanowią znakomite źródło do badania jej działalności. I tak na przykład w 1846 roku zgłosił się do niej człowiek specjalizujący się w ramkach do obrazu, który nie miał jednak pieniędzy na zakup drewna. Działyńska przekazała mu więc potrzebną kwotę i drewno na produkcję ramek. Odnotowywała, kto pieniądze zwrócił, a komu nie należy więcej pożyczać. Z tej skrupulatności i pilnowania porządku nie zdawali sobie chyba sprawy oszuści, którzy w 1848 roku postanowili podszyć się pod jedną kwest organizowanych przez Działyńską. Hrabina wystosowała wówczas pismo: „Doszło mnie, że w imieniu mojem zbierano dziś bułki i pieniądze dla więźniów naszych na fortecy. Dla zapobieżenia tak niegodziwemu nadużyciu upraszam osoby chcące się do składki dla więźniów przyczynić aby dawały tylko na kartkę z podpisem i pieczątką moją. Korzystam z tej sposobności dla podziękowania wszystkim którzy przez moje ręce przynieśli ulgę nieszczęśliwym braciom naszym”.

Zaproszenie na loterię, z której dochód przeznaczono na Dom Sierot, 1841-1846, Biblioteka Kórnicka,licencja PD, Platforma Cyfrowa Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk

Reagowała na aktualne potrzeby ludności. Gdy w 1850 roku woda zalała Poznań, tak że – według relacji – po mieście pływano łódkami, w pałacu Działyńskich przy Starym Rynku zorganizowała schronienie dla potrzebujących, którzy w wyniku powodzi stracili dach nad głową. W 1848 roku stała na czele akcji charytatywnej dla więźniów osadzonych w Forcie Winiary. Podczas powstania styczniowego wraz ze swoją córką Anną Potocką organizowała pomoc dla powstańców.

Bilety na loterię na Dom Sierot w 1860 roku, Biblioteka Kórnicka. licencja PD, Platforma Cyfrowa Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk

Zdawała sobie sprawę, że prośba o pomoc finansową jest dla człowieka sytuacją niezwykle krępującą, stąd też zrzeszone w jej Towarzystwie kobiety sama wysyłała w najuboższe rejony Poznania, by rozeznawały się w sytuacji mieszkającej tam ludności. Z kolei w zorganizowanej przez nią ochronce panowała zasada, że wszelkie dary (ubrania czy jedzenie) trafiają do dzieci wyłącznie za pośrednictwem rodziców. Celestyna uważała bowiem, że dla rodzica musi być to niezwykle upokarzająca sytuacja, gdy sam nie może spełnić swoich obowiązków względem dziecka.

Kwit na bochenek chleba, 1841-1846, Biblioteka Kórnicka, licencja PD, Platforma Cyfrowa Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk

Niestety, kobiety skupione w jej organizacji miały inną opinię na temat odwiedzania najuboższych dzielnic miasta. Podczas gdy urządzanie dobroczynnych balów było przyjmowane jak najlepiej, tak brudzenie sukien w poznańskich slumsach niekoniecznie. Stąd też Działyńska w 1853 roku zweryfikowała swój plan i przekształciła starą organizację w Towarzystwo Pań Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, w którego zarządzaniu pomagały jej siostry miłosierdzia. Fundusze pozyskiwano poprzez organizowanie kwest, loterii, wykładów czy przedstawień – do tych ostatnich Działyńska chętnie angażowała swoje córki.

Celestyna Działyńska zmarła w 1883 roku. Ponoć jeszcze dobę przed śmiercią przekazała pieniądze dla weterana polskich powstań, by ten mógł odbyć leczniczy wyjazd do wód.

Jeanne Belloc Bibron, Elżbieta (1826–1896) i Jadwiga (1831–1923) Działyńskie jako dziewczynki, 1837, Biblioteka Kórnicka, licencja PD, źródło: Platforma Cyfrowa Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk

Filantropijny duch w rodzinie jednak nie zginął. Podobnie jak w przypadku Zofii i Celestyny, społeczną działalność matki kontynuowały jej córki (między innymi Elżbieta z Działyńskich Czartoryska, podobnie jak jej matka, stała na czele poznańskiego Towarzystwa Pań Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo). Poznański działacz i pisarz Marceli Motty aktywność Działyńskiej podsumował następująco: „Ileż to kalek, starców, wdów i sierot, tak w dobrach męża, jako i w mieście wspierała przez całe lata! Miała nawet w domu obok siebie zawsze jakąś biedotę. Pod tym względem Poznań wiele jej zawdzięcza, ona bowiem pierwsza, ile mi wiadomo, rozbudziła u nas ducha dobroczynności i dała początek zakładom, których wpływ dotychczas zbawienny”.

Agata Łysakowska-Trzoss

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Pod Kaliszem czy nad Loarą? Izabela Działyńska i Zamek w Gołuchowie – oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu

Suchar Napoleona. Zaskakujące skarby Izabeli Czartoryskiej z Domu Gotyckiego w Puławach

Biała Dama, czyli duch z obrazu. Portret Teofili z Działyńskich w Zamku w Kórniku

Kapłanka przeszłości. Izabela Czartoryska i Świątynia Sybilli w Puławach

Bezcenny uśmiech. Zaginiony "Portret młodzieńca" Rafaela z Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie

Na pierwszej linii frontu… pracy organicznej. Działalność Karola Marcinkowskiego.

DZIECI JADĄ NA WAKACJE! Działalność Towarzystwa Kolonii Letnich w Warszawie w końcu XIX wieku
Piękną nigdy nie byłam, ale często bywałam ładną. Portret Izabeli Czartoryskiej w Muzuem Narodowym w Krakowie
Poznań woj. wielkopolskie

Polska jest kobietą. Działalność dobroczynna kobiet w czasie I wojny światowej na fotografiach Stanisława Nofoka-Sowińskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie