"W Chochołowskiej krokusy w szalonych ilościach podobno".

Obraz Stanisława Ignacego Witkiewicza "Wiosna w górach" ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach

Kwitną w marcu lub kwietniu. Mają fioletowo-liliowe płatki i „owłosioną gardziel”. Niezapylone potrafią zwinąć się w pąki i przeczekać nagły opad śniegu, aby potem znów rozwinąć się w pełnej krasie. Najbardziej lubią górskie polany – szczególnie te, które w lecie są pastwiskami dla owiec. W Tatrzańskim Parku Narodowym do kas ustawiają się kilometrowe kolejki turystów, którzy marzą o selfie z tymi charakterystycznymi kwiatami. Urokowi krokusów nie oparł się nawet Witkacy. Uwiecznił je na obrazie "Wiosna w górach".

 

To już prawdziwa wiosna. Łany krokusów na tatrzańskiej polanie tworzą na brudnej zieleni fioletowy dywan. Niektóre kwiaty, widziane z bliska, są dorodne, jakby zbyt duże. Ciemnozielone świerki rzucają cienie na biały płat śniegu. Nieco dalej widać szałas pasterski. Na tle pogodnego nieba lśnią ośnieżone Tatry. Słoneczny dzień wprost zachęca do wycieczek. W wyższych partiach gór można jeszcze wspaniale pojeździć na nartach…

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Wiosna w górach, 1932, Muzeum Śląskie w Katowicach, licencja PD, źródło: strona internetowa muzeum

Stanisław Ignacy Witkiewicz doskonale znał uroki takich wypraw. Od dziecka był związany z Tatrami. Wprawdzie urodził się w Warszawie, ale już jako dwulatek w lipcu 1887 roku pierwszy raz przyjechał z rodzicami do Zakopanego. Ojciec Stanisław Witkiewicz dbał, aby syn korzystał ze świeżego górskiego powietrza bez względu na pogodę. Witkiewiczowie osiedlili się pod Tatrami na stałe. Korzystny klimat miał pomóc Stanisławowi seniorowi w walce z gruźlicą.

Stanisław Witkiewicz z synem Stanisławem Ignacym, około 1893, Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem, licencja PD, źródło: Wikipedia Commons

Jak podaje Maciej Pinkwart, spóźniony chrzest małego Stasia odbył się w styczniu 1891 roku w „zwykłej góralskiej chacie zajmowanej wówczas przez Witkiewiczów”. Rodzicami chrzestnym zostali wybitna aktorka Helena Modrzejewska i Jan Krzeptowski „Sabała”, legendarny przewodnik, towarzysz sławnych wypraw tatrzańskich Tytusa Chałubińskiego. Chłopiec miał zapewniony wszechstronny rozwój: nie tylko radośnie bawił się z góralskimi rówieśnikami, ale też stawiał pierwsze kroki w dziedzinie sztuki. Dumny z syna ojciec pisał w liście do matki: „Dziecku dobrze się tu wiedzie – bo też trudno o lepsze miejsce dla dzieci. Posyłam Babci pierwsze jego studium z natury. Jest to Osobita, ostatnia od zachodu góra, jaką z Zakopanego widać. Narysowana bardzo dobrze”. Stanisław Witkiewicz zdecydował o domowej edukacji potomka. Zapewnił mu doskonałych pedagogów. Jedynak grał na pianinie, pisał sztuki teatralne, malował. Egzaminy gimnazjalne i maturę zdawał eksternistycznie. Sprzeciwiając się ojcu, studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, między innymi w pracowni Józefa Mehoffera.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Portret Czesławy Oknińskiej, przed 1939, licencja PD, źródło: Wikimedia Commons

Witkacy już od wczesnej młodości chętnie wyprawiał się w Tatry. Maciej Pinkwart przypomina, że – jako nastolatek – „[…] w kilku etapach przeszedł grań od Rysów do Łomnicy”. Wycieczki górskie stały się ważnym elementem życia artysty. Poświęcił im wiele miejsca w swej bogatej korespondencji z żoną Jadwigą. Często chodził w góry samotnie. Piękny przykład prawdziwie głębokiej potrzeby obcowania z naturą w obliczu trudności i stresu opisuje Janusz Degler w książce Witkacego portret wielokrotny. Aby pokonać tremę związaną z planowanym wystąpieniem na III Kongresie Filozoficznym w Krakowie, artysta udał się na samotną przechadzkę do Czarnego Stawu. Napisał wówczas w liście do żony: „B[ardzo] dziwne – ale to jednak konsoliduje psychicznie”.

Krokusy na Polanie Chochołowskiej w Tatrach, fot. Paweł Opioła, licencja CC-BY-SA-4.0, Wikimedia Commons

Stanisław Ignacy był znakomitym narciarzem. Z utęsknieniem czekał na korzystne warunki pogodowe, cieszył się, gdy spadł odpowiedni śnieg. Bardzo lubił wiosenne szusowanie. Wielokrotnie opisywał w listach do żony przebyte szlaki i namawiał ją, by wiosną przyjechała z Warszawy do Zakopanego i skorzystała z uroków wspólnej narciarskiej wyprawy. 30 marca 1936 roku zachęcał: „Myślę, że znajdziemy miejsce na 2 dni na Hali. W Chochoł[owskiej] krokusy w szal[onych] ilościach podobno. Może to ostania wiosna. Lepiej przyjechać”.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Autoportret, 1938, Muzeum Śląskie w Katowicach, licencja PD, Wikimedia Commons

Witkacy chętnie zabierał w góry także swoje kochanki. Żonie, z którą utrzymywał przyjacielskie stosunki (mieszkała w Warszawie), opisywał swoje przygody tatrzańskie przeżywane z Czesławą Oknińską-Korzeniowską. Darem dla „Czesi” miał być obraz Wiosna w górach. Został namalowany w sierpniu 1932 roku z pamięci, o czym świadczy adnotacja autora – „NAPA”. Pomiędzy kochankami kilkakrotnie wybuchały burzliwe konflikty. Jak podaje Andrzej Holeczko-Kiehl, podczas jednego ze sporów Witkacy przekazał Wiosnę w górach, wraz z 15 innymi pracami, do zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach. Nietypowy, odbiegający od charakterystycznego dla Witkacego stylu obraz przypomina dziś o tatrzańskich pasjach artysty.

Ewa Olkuśnik

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Ambasador stylu. Makieta domu "Pod Jedlami" z Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

 

Rzeźby na eksport. "Miotający kule" z Muzeum Rzeźby imienia Xawerego Dunikowskiego, Oddziału Muzeum Narodowego w Warszawie

 

Gwiazda sceny i ikona mody XIX w. Portret Heleny Modrzejewskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie
Pamiątka po amerykańskim śnie. "Henryk Sienkiewicz w puszczy kaktusowej" Stanisława Witkiewicza z Muzeum Narodowego w Kielcach

Giewont święty, marszałek zaklęty. Reprodukcja grafiki Zygmunta Sowy-Sowińskiego "Giewont jako podobizna Józefa Piłsudskiego" ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Trzeba tylko otworzyć oczy, a usta otworzą się same. Szkic do olbrzymiego obrazu "Panorama Tatr" z Muzeum Narodowego w Krakowie

 

Wiraż. "Auto na tle zimowego pejzażu" Rafała Malczewskiego z Muzeum Narodowego w Warszawie

Zaczarowani wojownicy oczekują na sygnał do walki. Śpiący Rycerze Władysława Skoczylasa w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce
Tytus Chałubiński. LEKARZ, KTÓRY ZABRAŁ WARSZAWIAKÓW W TATRY