Sto odcieni bieli.

„Ze spaceru” Olgi Boznańskiej z Muzeum Narodowego w Krakowie

Boznańska namalowała ten obraz w wieku zaledwie dwudziestu trzech lat. Polscy recenzenci sceptycznie patrzyli na białoszarą kompozycję. Jednak młoda artystka dobrze wiedziała, co dzieje się w najnowszej sztuce. Na przykład taki Whistler…

Obraz Ze spaceru Olgi Boznańskiej powstał w Krakowie w 1889 roku, co autorka zanotowała w prawym górnym rogu obok sygnatury. Jeszcze w tym samym roku artystka zadebiutowała tym dziełem na wystawie w warszawskim Salonie Aleksandra Krywulta. Portret przedstawia ukazaną z półprofilu dziewczynę w białej sukni. Na jej kolanach leży czarna parasolka, na którą luźno rzucono bukiet margerytek – to zapewne kwiaty zebrane na tytułowym spacerze.

Olga Boznańska, Ze spaceru (Dama w białej sukni), 1889, Muzeum Narodowe w Krakowie, licencja PD, źródło: Zbiory Cyfrowe MNK

„Na tym płótnie, malowanym szeroko, zamaszyście, z wielką pewnością i precyzją, mamy samą biel. Biała suknia, białe tło, biała twarz jakby obumarła, bez śladu rumieńca, bez śladu krwi. Artystka tłumaczy tę śmiertelną barwę znużeniem, tytułując obraz Po przechadzce” – pisał z przekąsem recenzent „Kroniki Rodzinnej”. Polscy krytycy nie byli jednak na bieżąco ze zmianami, jakie następowały w tym czasie w sztuce europejskiej. Podobne kpiny spotkają rok później Józefa Pankiewicza i Władysława Podkowińskiego, gdy ci wrócą znad Sekwany z obrazami malowanymi pod wpływem impresjonizmu.

Olga Boznańska w monachijskiej pracowni, około 1896, Muzeum Narodowe w Krakowie, licencja PD, źródło: Zbiory Cyfrowe MNK

Boznańska miała w przyszłości związać swoje życie z Paryżem, jej matka była zresztą z pochodzenia Francuzką. Jednak z nowinkami w sztuce europejskiej zetknęła się wcześniej, mieszkając w Monachium. W 1888 roku wzięła udział w tamtejszej Międzynarodowej Wystawie Sztuki. Szereg prac pokazał wówczas także James Abbott McNeill Whistler, między innymi Aranżację w szarości i czerni, nr 1: portret matki artysty oraz Harmonię w szarości i zieleni: Miss Cicely Alexander. Ten amerykański malarz, mieszkający od lat w Europie, konsekwentnie zawężał paletę kolorystyczną swoich obrazów. Niekiedy ograniczał gamę barwną do zaledwie kilku, mistrzowsko zniuansowanych, tonacji.

James Abbott McNeill Whistler, Harmonia w szarości i zieleni: Miss Cicely Alexander, 1872–1874, Tate, Londyn, licencja CC-BY-NC-ND 3.0, źródło: katalog cyfrowy muzeum

Notatki Boznańskiej potwierdzają, że na monachijskiej wystawie oglądała obrazy Whistlera. Rok później namalowała Ze spaceru, w którym widać echa oryginalnej twórczości Amerykanina. Wytykana przez krytykę „sama biel” to wyzwanie, które postawiła przed sobą artystka. Inaczej oddała bladość twarzy, inaczej szarawe fałdy sukni, inaczej lekko prześwitujący materiał na dekolcie i ramionach, przez który można dostrzec nieco zaróżowioną skórę, jeszcze inaczej falbaniasty żabot, jasne dłonie modelki czy delikatne płatki kwiatów, kontrastujące z czernią parasolki. A to wszystko na tle jednolitej szarej ściany.

James Abbott McNeill Whistler, Aranżacja w szarości i czerni, nr 1: portret matki artysty, 1871, Musée d’Orsay, Paryż, licencja PD, źródło: Wikimedia Commons

Na ile była to inspiracja Whistlerem, a na ile własne poszukiwania estetyczne? „Ileż to głupstw napisano o wpływie francuskim na moją twórczość” – wspominała Boznańska w 1925 roku. „Jakiś drugi krytyk polski, nazwiska nie pomnę, wymienia W[h]istlera, jako mojego profesora. Niezaprzeczenie, że można dopatrywać się podobieństwa treści, techniki czy kompozycji, ale nie należy tłumaczyć tego zaraz zależnością”. Słowa te zanotował malarz Marcin Samlicki, przygotowując dla magazynu „Sztuki Piękne” relację z wizyty w paryskiej pracowni artystki.

Olga Boznańska, Portret chłopca w gimnazjalnym mundurku, około 1890, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja PD, źródło: Cyfrowe MNW

Kompozycje Boznańskiej z tego okresu – takie jak Dziewczynka z chryzantemami (Muzeum Narodowe w Krakowie) czy Portret chłopca w gimnazjalnym mundurku (Muzeum Narodowe w Warszawie) – mogą kojarzyć się z Whistlerem, ale kryją elementy charakterystyczne dla młodej malarki. Na obrazie Ze spaceru zwracają uwagę choćby doskonale namalowana dłoń z lśniącymi paznokciami (dla Boznańskiej najważniejsza część ciała modela, poza twarzą), brak zbędnych ornamentów oraz kwiaty, które jako ważny motyw będą powracać w wielu portretach i martwych naturach artystki.

Przybory malarskie Olgi Boznańskiej w kasecie, 1897–1940, Muzeum Narodowe w Krakowie, licencja PD, źródło: Zbiory Cyfrowe MNK

Poza tym Whistler budował analogię między kompozycjami kolorystycznymi a muzyką. Boznańska widziała to inaczej: „Zresztą ja nie potrafię poprawiać przyrody – maluję, co widzę. Podobnie z kolorem: niczego nie zmyślam, tylko śledzę wiernie mozaikę barwną, z jakiej się składa każda powierzchnia. Zabierając się do portretu, artysta winien sobie zdać sprawę z założenia barwnego modela, tak go ubrać, dać mu odpowiednie tło i oświetlenie – by wszystko razem stanowiło pewną harmonię”. A zgaszona kolorystyka i dominujące szarości? Malarz-reporter podsumował: „Melancholia przygotowała dla niej paletę”.

 

Karolina Dzimira-Zarzycka

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Widmo, miasto i noc. "Paryż w nocy" Ludwika de Laveaux z Muzeum Pałac Herbsta – Oddziału Muzeum Sztuki w Łodzi

Afroamerykańskie rytmy w Paryżu dwudziestolecia międzywojennego. "Jazz" Tadeusza Makowskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie
Skandal w galerii. Szał Władysława Podkowińskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie
Anna Bilińska, wieża Eiffla i Autoportret z paletą z Muzeum Narodowego w Krakowie
Polski sukces w Paryżu! Pory roku Zofii Stryjeńskiej na Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych