Sojusznik spod znaku półksiężyca

Epizod z czasów potopu na obrazie Jana Filipa Lempkego ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego

Lotnych tatarskich jeźdźców kojarzymy zwykle z najazdami pustoszącymi południowo-wschodnie kresy Rzeczypospolitej. To właśnie w związku z niszczycielską aktywnością nadczarnomorskich ord powstała obrona potoczna – pierwsze stałe wojsko w Polsce. Bywały jednak i krótkie okresy względnego spokoju, a zbieżność politycznych interesów wymuszała niekiedy wojskową współpracę. Przypomina o tym obraz Jana Filipa Lempkego ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

 

W Muzeum Wojska Polskiego, na ekspozycji poświęconej wojnie ze Szwedami w latach 1655–1660, jest prezentowany niewielki batalistyczny obraz namalowany farbami olejnymi na płótnie. Na pierwszym planie uwieczniono potyczkę kilku jeźdźców. Jeden z nich, ubrany w kapelusz z czarnym pióropuszem oraz efektowny ciemnoszary kaftan wykonany z grubej tkaniny i ozdobiony guzikami oraz taśmami, zamierza się do zadania ciosu szpadą. Jego towarzysz, w zwykłym skórzanym kolecie i kapeluszu, oddaje strzał z pistoletu. Ich przeciwnikami są czterej wojownicy odziani w długie watowane kaftany, głębokie futrzane czapki i uzbrojeni w oszczepy oraz szable z otwartymi rękojeściami. U jednego z nich widać przypięte z tyłu skrzydło. Na ziemi leżą zabici, połamana broń oraz ranny wierzchowiec. Z lewej strony dostrzegamy nadciągającą odsiecz – jeźdźców z dobytymi rapierami, ubranych w kapelusze oraz skórzane kolety z założonymi na nie stalowymi kirysami. Tłem dla tej kompozycji są zmagania mas kawalerii, przy czym uwagę zwracają strzelcy uzbrojeni w łuki refleksyjne, rażący przeciwnika bezpośrednio z końskich grzbietów. W oddali widać miasto za rzeką. To Warszawa, a cała scena nawiązuje do wydarzenia, które miało miejsce w trakcie trzydniowej bitwy stoczonej 29 lipca 1656 roku przez wojska polsko-litewskie z armią szwedzko-brandenburską. Postacią ubraną w kosztowny strój jest Karol X Gustaw, król Szwecji i głównodowodzący wojskami sprzymierzonymi, a atakujący go jeźdźcy to Tatarzy. Skąd wzięli się pod Warszawą?

Jan Filip Lempke, Potyczka Karola X Gustawa z Tatarami pod Warszawą, 1684, obraz powstał na zamówienie szwedzkiego dworu, licencja PD, Muzeum Wojska Polskiego

W 1654 roku król Jan II Kazimierz i chan krymski Mehmed IV Gerej zawarli sojusz. Stanowił on odpowiedź na przymierze kozacko-rosyjskie, do którego doszło w wyniku ugody perejasławskiej. Porozumienie Bohdana Chmielnickiego i cara Aleksego I Tatarzy uznali za potencjalnie bardzo niebezpieczne. Dlatego zdecydowali się porzucić kozackich sprzymierzeńców i wesprzeć niedawnego wroga. Zmiana sojuszy okazała się dla Rzeczypospolitej zbawienna. Kraj był wyczerpany wojną na Ukrainie, a od północy zbliżała się kolejna nawałnica. W 1655 roku w granice Polski i Litwy wtargnęli Szwedzi.

Chan Tatarów krymskich na miedziorycie z XVII wieku, licencja PD, Muzeum Wojska Polskiego

Nowego sprzymierzeńca, słynącego z okrucieństwa i skłonności do grabieży, bardzo się w Polsce obawiano, ale bilans zysków i strat był dla Rzeczypospolitej wyjątkowo korzystny. Najpierw Tatarzy wyeliminowali z walki Kozaków. Osaczywszy ich w listopadzie 1655 roku pod Jezierną na Ukrainie, wymusili na Chmielnickim formalne podporządkowanie się Janowi II Kazimierzowi. Dzięki zabezpieczeniu południowo-wschodnich kresów Rzeczpospolita zyskiwała dogodne zaplecze dla organizacji wojska przeciwko Szwedom okupującym wówczas już większość kraju. W lipcu 1656 roku na pomoc polsko-litewskiej armii wyruszył z Krymu dwutysięczny korpus Subchan Gazi agi. Liczebnie niewielki, miał jednak olbrzymie znaczenie psychologiczne. Przybycie ordy poprawiło morale oddziałów polsko-litewskich, a na Szwedów i Brandenburczyków padł blady strach. „Tatarów boją się bardzo – pisał Daniel Żydkiewicz, jeden z wyższych urzędników Jana Kazimierza – i ich modum bellandi [sposobu walki – M.M.] z tyłu, z boków, a już poznali po naszych, co za broń łuk i jako z niego expedite [wypuszczać pociski – M.M.] łacnie i dalej niż z pistoletu, zabić może lub chłopa, lub konia i obawiają się bardzo noc genus armorum [tego rodzaju broni – M.M.], a najbardziej, żeby od Tatarów nie byli kędy w polu osadzeni i wprzód głodem na konie i na się niż orężem zwyciężeni”.

Szyszak z czepcem kolczym ozdobiony wersetami z Koranu. Łączony jest z krymską dynastią Gerejów. Poniżej wschodni kołczan ze strzałami – łuk stanowił podstawową i najgroźniejszą broń stepowych koczowników, Muzeum Wojska Polskiego

Starcie pod Warszawą przegraliśmy, chociaż w drugim dniu bitwy jej losy nie były jeszcze rozstrzygnięte. Doszło wtedy między innymi do tatarskiego ataku na tyły szwedzko-brandenburskiego ugrupowania. Wprowadził on w obozie sprzymierzonych taką nerwowość, że musiał interweniować sam szwedzki monarcha z kilkoma kompaniami rajtarii. To właśnie wydarzenie zostało wyobrażone na obrazie namalowanym przez Jana Filipa Lempkego na zlecenie szwedzkiego dworu w 1684 roku. Muzeum Narodowe w Rapperswilu w 1929 roku przekazało obraz Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Jeździec tatarski w służbie Rzeczypospolitej. W XVII wieku chorągwie złożone z zamieszkujących Polskę i Litwę mahometan stanowiły bardzo istotną część jazdy narodowego autoramentu. Rysunek J. Ruszkiewicza z cyklu „Jazda polska”, Muzeum Wojska Polskiego

Tatarzy pozostali sojusznikami Rzeczypospolitej do końca zmagań ze Szwedami, a w latach sześćdziesiątych wspierali ją w rozgorzałej na nowo wojnie z carem. Kres przymierzu położył dopiero pokój pomiędzy Polską i Rosją zawarty w 1667 roku w Andruszowie. Niedawni sprzymierzeńcy mieli wkrótce ponownie skrzyżować oręż.

Michał Mackiewicz

Powrót
drukuj wyślij facebook

Mechaniczna ręka a potop. Proteza zrabowana przez Szwedów z warszawskiego arsenału w zbiorach Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie

Sztandar Karola II Gustawa. Bezcenna pamiątka z okresu potopu w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Nie tylko potop szwedzki. Malowidła z Sali Rycerskiej na Jasnej Górze

Polska para królewska przetrzymywana w Sztokholmie. O dwóch zrabowanych przez Szwedów pracach Giovanniego Francesca de Rossiego

Niedokończone dzieło, niespełniona obietnica. Obraz Jana Matejki "Śluby Jana Kazimierza" w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Sen o potędze. Ruiny zamku Krzyżtopór w Ujeździe koło Opatowa

męczeńska śmierć dominikanów czyli o Najeździe Tatarów na Sandomierz w 1260 r.
Cuda nad Wrocławiem. Obrona miasta przed Tatarami