Pancerz czy dzieło sztuki?

Ciężkozbrojni jeźdźcy z obrazu "Bitwa pod Orszą" ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie

Zakuci w stal jeźdźcy nieodmiennie kojarzą się ze średniowieczem. Tymczasem pełna osłona zbudowana ze stalowych płyt zakrywających szczelnie całe ciało walczącego pojawiła się dopiero u schyłku epoki. Renesans wykształcił właściwe sobie formy, z tak zwaną zbroją maksymiliańską na czele. Nieliczne oryginalne egzemplarze są ozdobą kolekcji muzealnych, ale dodatkową wiedzę o tych imponujących pancerzach czerpiemy z ikonografii.

 

W warszawskim Muzeum Narodowym znajduje się obraz przedstawiający bitwę stoczoną przez Polaków i Litwinów z armią moskiewską pod Orszą nad Dnieprem w 1514 roku. To jedno z najważniejszych źródeł dotyczących staropolskiej wojskowości. Namalowany farbami olejnymi na desce obraz był badany przez wielu wybitnych naukowców, którzy sformułowali szereg hipotez i interpretacji, ale nie zdołali ustalić autora. Dzieło powstało jakiś czas po bitwie, być może na zamówienie królewskiego dworu, a stworzył je artysta czerpiący informacje o wydarzeniu z pierwszej ręki lub nawet bezpośrednio w nim uczestniczący. Obraz zachwyca szczegółami i genialnie oddaną dynamiką walki. Pozorny chaos i plątanina setek postaci stanowią w istocie spójną i logiczną opowieść o jednej z największych bitew polskiego odrodzenia. Twórca zastosował symultaniczny sposób przedstawienia wydarzeń rozciągniętych w czasie, dzięki czemu poznajemy kolejne fazy starcia i jego najważniejszych uczestników. 

 Bitwa pod Orszą, Muzeum Narodowe w Warszawie, 1525-1535, licencja PD, źródło: cyfrowe MNW

Wzrok oglądającego przykuwają opancerzeni jeźdźcy, którzy zajmują centralną część kompozycji. To elita zaciężnej polskiej armii, kopijnicy reprezentujący zachodnioeuropejski model wojskowości i rozstrzygający walne bitwy przełamującymi szarżami. Są oni ukazani w trakcie forsowania rzeki oraz w szyku bojowym, w oczekiwaniu na sygnał do ataku. Uzbrojenie stanowią kopie i miecze, wyróżniają ich także zbroje maksymiliańskie.

Szesnastowieczna zbroja kopijnicza maksymiliańska, Muzeum Wojska Polskiego

Drugą połowę XV wieku określa się mianem „wspaniałej epoki zbroi płytowej”. Płatnerski kunszt wyrażał się w perfekcyjnym kształtowaniu krawędzi i łączeń jej elementów składowych. Centrami produkcyjnymi były włoski Mediolan, a także niemieckie miasta Augsburg i Norymberga. Zbroja, o której mówimy, wykształciła się u schyłku XV wieku jako odpowiedź na coraz doskonalsze uzbrojenie zaczepne, w tym ręczną broń palną.

Przyłbica z zasłoną tak zwaną miechową, Muzeum Wojska Polskiego

Nazwa wiąże się z niemieckim cesarzem Maksymilianem I (1459–1519), chociaż faktyczny wpływ władcy na formę zbroi jest dyskusyjny. Zbroja składała się z osłony korpusu, czyli napierśnika z naplecznikiem (kirys) oraz fartucha z taszkami zasłaniającymi biodra, brzuch i uda; dodatkowymi elementami tak zwanego garnituru zbroi był obojczyk oraz osłony rąk: naramiennik, opacha, nałokcica, zarękawie i rękawica, a także nóg: nabiodrek, nakolannik, nagolenica i trzewik. Powierzchnię pokrywały zespoły żłobków (kanelury) i żeber; elementy te wybijano od strony wewnętrznej. Uzyskiwano przez to większą sztywność i odporność, nie zwiększając jednocześnie masy. Charakterystycznym elementem była także bombiasta (kulista) forma napierśnika.

Oddział polskich kopijników w pełnych maksymiliańskich zbrojach płytowych gotowy do boju, fragment obrazu Bitwa pod Orszą, fotokopia, Muzeum Wojska Polskiego, oryginał w warszawskim Muzeum Narodowym

Głowy chroniły hełmy z ruchomymi zasłonami twarzy; dopasowywano je do indywidualnych rozmiarów. Dzwon hełmu maksymiliańskiego posiadał żłobkowania, które poza względami praktycznymi wzmacniały efekt wizualny, oraz zasłonę twarzy zwaną „miechową”, ponieważ przypominała organki kowalskiego miecha – wąskie szpary umożliwiały obserwację i oddychanie. Powyższe szczegóły uchwycono na obrazie z niezwykłą precyzją. W oczy rzucają się także stalowe osłony koni, czyli ladry. Równie kunsztownie wykonane co zbroje dla ludzi, zabezpieczały wierzchowca – najkosztowniejszy element „wyposażenia” kopijnika.

„Maksymiliańska” przyłbica z zasłoną wykutą w kształcie ludzkiej twarzy, Muzeum Wojska Polskiego

Bitwa pod Orszą była jednym z najbardziej spektakularnych zwycięstw staropolskiej sztuki wojennej, umiejętnie łączącej na polu walki różne i doskonale uzupełniające się formacje, ale z wiodącą rolą konnicy. Przedstawione na obrazie wojsko polsko-litewskie hetmana Konstantego Ostrogskiego to wyspecjalizowana maszyna do wygrywania bitew, zwłaszcza na tle prymitywnie uzbrojonej moskiewskiej jazdy dowodzonej przez Iwana Czeladnina. Choć ukazano różne rodzaje broni, w tym piechotę z rusznicami, artylerię, saperów i husarzy – wówczas jeszcze lekkozbrojnych i w niczym nieprzypominających wojaków spod Kircholmu i Wiednia, to właśnie ciężkozbrojni jeźdźcy w zbrojach maksymiliańskich decydowali wówczas o obliczu niepokonanej armii. Autor Bitwy pod Orszą musiał sobie doskonale zdawać z tego sprawę, dlatego zakutych w stal wojowników umieścił na eksponowanym miejscu, w centrum obrazu.

Michał Mackiewicz

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Pruski książę klęka przed polskim królem
Tajemnicza śmierć książąt mazowieckich