Pasja i promieniowanie

Historia aparatu rentgenowskiego ze zbiorów Muzeum Historii Medycyny i Farmacji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku

Promienie rentgenowskie od ponad 120 lat fascynują człowieka. Służą medycynie, choć były także wykorzystywane w przemyśle obuwniczym i bieliźniarskim. Zawsze wzbudzały nadzieje na rozwój nauki, ale też wywoływały niepokój. Wiekowy egzemplarz aparatu Siemens&Halske był świadkiem pełnej poświęcenia pracy polskiego lekarza.

W listopadzie 1895 roku Wilhelm Konrad Roentgen w swojej pracowni na Uniwersytecie w Würzburgu prowadził badania nad promieniowaniem katodowym. Zaobserwował wówczas inne, nieznane dotąd promienie X. Świat nauki, medycyny i przemysłu niemal od razu docenił to odkrycie. Już w 1896 roku pojawiły się pierwsze aparaty używane do diagnostyki medycznej. Światową sławę w zakresie produkcji urządzeń rentgenowskich szybko osiągnęła niemiecka firma Siemens, dziś kojarzona bardziej z przemysłem telefonii komórkowej. Historia przedsiębiorstwa rozpoczęła się w 1847 roku, gdy Werner Siemens, Johann Siemens oraz Johann Halske powołali do życia Telegraphen-Bau-Anstalt von Siemens & Halske.

Początkowo zajmowano się produkcją telegrafów wskazówkowych, z czasem poszerzono asortyment o sprzęt elektroenergetyczny. W 1879 roku Siemens zaprezentował w Berlinie pierwszą elektryczną kolejkę, następnie windę oraz tramwaj. Pod koniec XIX wieku firma zaczęła produkować również samochody z napędem elektrycznym. Nazwę firmy zmieniono wówczas na Siemens&Halske AG. Pod tym właśnie szyldem firma stała się ona światowym potentatem na rynku aparatury rentgenowskiej.

Aparat rentgenowski Siemens&Halske z 1921 r., dar dr Jerzego Romana, Muzeum Historii Medycyny i Farmacji UMB, fot. M. Grassmann

Jeden z zachowanych aparatów Siemens&Halske można dziś oglądać w Muzeum Historii Medycyny i Farmacji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (Muzeum UMB). Pochodzi on z 1921 roku. Jest przykładem wzorcowego urządzenia o konstrukcji drewniano-metalowej, zbudowanego w bardzo minimalistycznym stylu. Aparat składa się z drewnianej ścianki, opatrzonej w górnej części logotypem firmy Siemens&Halske, podnóżka, na którym stał pacjent, „serca” urządzenia czyli lampy oraz systemu podnośników i obciążników, dających możliwość zmiany pozycji z pionowej na poziomą. W komplecie jest również drewniana, mobilna katedra czyli przesuwna ścianka z zamontowanym siedziskiem przeznaczonym dla lekarza-radiologa. W skład aparatu zawsze wchodziła kolumna sterująca, na której ustawiano dawkę i czas promieniowania.

Lampa czyli serce aparatu rentgenowskiego Siemens&Halske, Muzeum Historii Medycyny i Farmacji UMB, fot. G. Rogala

Historia białostockiego aparatu jest dość skomplikowana. Pierwotnie zakupił go doktor Rudolf Łotysz z Grodna. Po II wojnie światowej aparat trafił do gabinetu innego radiologa – Jerzego Romana z Puńska (woj. podlaskie). Urodzony w 1922 roku w Suwałkach, działający w Armii Krajowej pod pseudonimem „Mściciel”, po zakończeniu wojny podjął studia medyczne w Gdańsku i Szczecinie. Od roku 1950 do 1990 prowadził własną pracownię radiologiczną w Puńsku. Głównym jej wyposażeniem był aparat Siemens&Halske. W 2012 roku Jerzy Roman przekazał go w darze Muzeum UMB. Całe życie doktora Romana przepełniała służba bliźnim i ogromna pasja zawodowa. Przeżył 96 lat, pracując w szkodliwych warunkach, narażony na działanie promieni X. Dawne aparaty rentgenowskie wymagały stałej obecności lekarza tuż przy pacjencie w momencie wykonywania prześwietlenia. W związku z tym dawka promieni, którą przyjmował lekarz była zdecydowanie większa niż dziś. 

Fluoroskop do dopasowywania obuwia, lata trzydzieste XX w., Muzeum Chirurgii w Chicago, fot. M. Grassmann

Promienie rentgenowskie dawały możliwość szybkiego zarobku w różnych branżach. Firmy amerykańskie, na przykład, produkowały bieliznę rzekomo nieprzepuszczającą promieniowania X. Ciekawostką były tak zwane fluoroskopy, służące do dopasowywania obuwia. Kilka firm amerykańskich od 1922 roku zaczęło wyposażać sklepy obuwnicze w takie urządzenia. Sprawdzały się one zwłaszcza w przypadku dzieci, którym rodzice chcieli dobrać odpowiedni rozmiar obuwia. Dziś jeden z takich aparatów można oglądać w Muzeum Chirurgii w Chicago.

Certyfikat dopasowania obuwia, wydawany w sklepach obuwniczych w Stanach Zjednoczonych, zbiory prywatne M. Grassmann

Wszystkie zgromadzone w różnych muzeach na świecie eksponaty rentgenowskie są świadectwem postępu nauki i pomysłowości człowieka. Aparat Siemens&Halske ze zbiorów białostockiego Muzeum jest zaś przykładem działalności polskiego gabinetu radiologicznego, którego wyposażenie oparte było głównie o sprzęt zagraniczny, trudno dostępny na rynku polskim.

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
DROGOCENNY JEDEN GRAM. ZAŁOŻENIE INSTYTUTU RADOWEGO W WARSZAWIE
„Dlaczego kurek nie boli głowa? Bo zażywają Kogutka!”  Kilka słów o najpopularniejszym środku przeciwbólowym w przedwojennej Polsce
Paweł Guldeniusz. Nieprzeciętny aptekarz toruński