Raz artystkę opluły lamy, innym razem jej rzeźbę podziobała sroka. Magdalena Gross wcale się nie zniechęcała. W warszawskim zoo znalazła modele, dzięki którym przełamała niemoc twórczą. A wszystko dzięki ptakom.
„Po ukończeniu studiów w Warszawie i Florencji przez szereg lat robiłam tylko głowy i kompozycje figuralne. Praca ta jednak nie zadowalała mnie. Ciągle miałam wrażenie, że coś powtarzam, że to nie jest tą najosobistszą wypowiedzią, do której każdy z nas dąży” –zdradzała Magdalena Gross (1891–1948) w artykule Jak rzeźbię zwierzęta?, opublikowanym jesienią 1936 roku na łamach pisma „Sygnały”. W Polsce uczyła się u Henryka Kuny i Tadeusza Breyera, we Włoszech – u malarza i rzeźbiarza Filadelfa Simiego. Tak jak jej mistrzowie pozostała wierna klasycyzującej estetyce. Chciała jednak rzeźbić coś innego niż tylko posągi nagich piękności i popiersia znanych osób. Ale co?

Magdalena Gross obok swojej rzeźby Bażant, Instytut Propagandy Sztuki w Warszawie, 1933, licencja PD, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
„Dopomógł mi przypadek: założono w Warszawie ogród zoologiczny” – wyjaśniała Gross. W królestwie zwierząt odnalazła inspirację, której tak potrzebowała. Pochłonęła ją obserwacja skrzydlatych mieszkańców otwartego w 1929 roku zoo: kulistego bąka, zastygłej w ruchu czapli, bryłowatej gęsi japońskiej. Różnorodność ptasich kształtów okazała się dla artystki zbawiennym impulsem: „Świat ptaków nasunął mi nowe możliwości rzeźbiarskie, w których poczułam się świeższa, bezpośredniejsza i swobodniejsza”. Z uwagą zaczęła „portretować” kolejne gatunki, między innymi bażanta złotego, żurawia koronowego, perliczkę, marabuta czy flaminga.

Magdalena Gross, Kormoran, 1932, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, licencja PD, źródło: strona internetowa muzeum
Ptaki Gross to doskonałe przykłady dekoracyjnej rzeźby kameralnej. Kormoran (1932) z kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu mierzy niewiele ponad 30 centymetrów, jednak artystka umiała nadać posążkowi pewną monumentalność. Dostojny ptak dumnie unosi dziób. Szlachetności dodają także klasyczny materiał i technika, czyli odlew z brązu o gładko polerowanej powierzchni. Gross szukała równowagi pomiędzy realistycznym odtworzeniem cech wyglądu danego gatunku a artystyczną syntezą, uproszczeniem, lekką geometryzacją. Pióra zaznaczyła tylko symbolicznie, a ogon kormorana sprowadziła do płaskiego, prostokątnego odcinka.

Wystawa rzeźb Magdaleny Gross w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie – widoczne między innymi Czapla, Żuraw koronowy i Gęś japońska, 1933, licencja PD, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Oczywiście inni artyści także rzeźbili czasem ptaki. W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie zachował się choćby Pelikan (1931) warszawskiej rzeźbiarki Olgi Niewskiej. Rzadko kiedy artysta poświęcał się jednak animalistyce w takim stopniu, a jeszcze rzadziej porzucał karierę portrecisty na rzecz studiowania zwierząt. Dla Gross ogród zoologiczny stał się natomiast drugą pracownią. Obserwację zwierząt ułatwił jej Jan Żabiński, zoolog i dyrektor zoo, a prywatnie miłośnik sztuki. Gross zaprzyjaźniła się także z jego żoną Antoniną Żabińską, popularyzatorką wiedzy przyrodniczej. To podobno dyrektor namówił Gross do pracy nad rzeźbami ssaków, między innymi Łosiem, Sarenką i Lamką. Artystka konsultowała z nim również poprawne odtworzenie szczegółów anatomicznych.

Magdalena Gross, Gęś japońska, 1930, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja PD, źródło: Cyfrowe MNW
Gross pracowała powoli i z namysłem. Zaczynała od studiów w naturze, szukając odpowiednio charakterystycznej pozy zwierzęcia. Na początku wykonywała dziesiątki szkiców, później lepiła z gliny pierwszy model. Praca w zoo bywała wtedy nie lada wyzwaniem. Ze wspomnianego artykułu wiemy na przykład, że w tworzeniu glinianej wersji Kormorana godzinami „asystowała” jej mała sroka, która pod nieobecność artystki rozrzuciła narzędzia i pokłuła model dziobem. Kolejne etapy Gross wykonywała już w swoim atelier: przygotowanie odlewu gipsowego, a potem cyzelowanie, polerowanie i patynowanie gotowego odlewu z brązu. Praca nad jednym dziełem zajmowała jej średnio rok.
Kormoran Magdaleny Gross w katalogu wydanym przez Komitet Propagandy przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych, z. 1, Warszawa 1935, Biblioteka Narodowa, licencja PD, źródło: Polona
Eleganckie rzeźby Gross cieszyły się dużym powodzeniem. Kormoran i Żuraw koronowy zostały zakupione przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych z myślą o wystroju placówek dyplomatycznych. Za Bąka i Żubra artystka zdobyła w 1937 roku złoty medal na wystawie powszechnej w Paryżu. Regularnie pokazywała swoje prace w warszawskiej Zachęcie, a niekiedy także za granicą, między innymi w Stafford Gallery w Londynie (1938/1939). Kormorana można było obejrzeć wiosną 1934 roku na wystawie w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie.

Magdalena Gross, Kaczor, 1945–1946, Muzeum Narodowe w Warszawie, licencja PD, źródło: Cyfrowe MNW
W latach trzydziestych artystka zapewne często gościła w modernistycznej willi Żabińskich. Po wybuchu wojny znalazła tam na pewien czas schronienie. Groziło jej niebezpieczeństwo, ponieważ pochodziła z zasymilowanej rodziny żydowskiej. W piwnicach willi i na terenie zoo Żabińscy ukrywali wielu Żydów, za co w 1965 roku zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Podczas okupacji Gross podobno nie traciła pogody ducha, nie porzuciła także pracy twórczej – w geście wdzięczności portretowała pomagające jej osoby. Po wojnie wróciła do rzeźbienia zwierząt. Ogród zoologiczny został zniszczony, dlatego tym razem zaczęła obserwować przydomowe modele: kaczora, koguta, zająca.
Karolina Dzimira-Zarzycka
Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU










