Dowody zbrodni i relikwie

Przedmioty z dołów śmierci w Muzeum Katyńskim, Oddziale Martyrologicznym Muzeum Wojska Polskiego

„W chwili, gdy ja przybyłem do Katynia, rozkopano już wszystkie siedem grobów. Niektóre były opróżnione. Inne zastałem jeszcze w trakcie prac ekshumacyjnych, ale raczej na ukończeniu. Rzeczą pierwszą, która się rzuciła w oczy, było zaśmiecenie lasu wokół dołów już pustych”. Świadek ekshumacji, pisarz i publicysta Józef Mackiewicz, we wstrząsającym reportażu – wspomnieniu, opublikowanym już po wojnie (Dymy nad Katyniem), wyjawił odkrycie, którego dokonał wówczas, w 1943 roku, w miejscu zbrodni.

 

Wiadomość o odkryciu grobów polskich oficerów w Lesie Katyńskim podało radio niemieckie 13 kwietnia 1943 roku. Dwa dni później Rosjanie nazwali doniesienia o dokonaniu mordu przez sowieckich żołnierzy oszczerstwami i „wymysłami”.

Depesza nadana przez Adama Piątkiewicza 5 lutego 1940 roku do Zofii Piątkiewicz zamieszkałej w Brzeżanach, ulica Sobieskiego 6. „Zdrów – telegrafuj…” w podpisie Adam, dar Rodziny Katyńskiej, Kraków, Muzeum Katyńskie, Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego, licencja PD, żródło: strona muzeum 

Rząd polski w Londynie zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o zbadanie sprawy. Zrobili to także Niemcy, którzy będąc ze Związkiem Radzieckim w stanie wojny, wykorzystywali sytuację propagandowo.

Bolesław Bylczyński (1908–1940) w mundurze, fotografia ze ślubu w 1936, przedmiot wydobyty z dołów śmierci w Charkowie, pochodzenie – Maciej Dęboróg-Bylczyński, Muzeum Katyńskie, Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego, licencja PD, żródło: strona muzeum

Władze polskie od pewnego już czasu starały się odnaleźć jeńców wziętych do niewoli przez Sowietów po napaści na Polskę 17 września 1939 roku. Odkrycie grobów i ujawnienie zbrodni stało się pretekstem do zerwania przez Związek Sowiecki stosunków z rządem londyńskim.

Andrzej Dobosz w mundurze posterunkowego Policji Państwowej z małżonką, zamordowany w Miednoje, pochodzenie obiektu – Jędrzej Tucholski, Muzeum Katyńskie, Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego, licencja PD, żródło: strona muzeum  

O zgładzeniu 22 tysięcy oficerów Wojska Polskiego, policjantów i przedstawicieli elit społecznych zdecydowało Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego (Politbiuro) 5 marca 1940 roku. Jeńców z obozu w Kozielsku przewożono koleją przez Smoleńsk do stacji Gniazdowo, a następnie mordowano w Lesie Katyńskim. Jeńców ze Starobielska transportowano do siedziby Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD) obwodu charkowskiego. Ich ciała zakopano w okolicy wsi Piatichatki. Uwięzieni w Ostaszkowie zginęli w siedzibie NKWD obwodu kalinińskiego.

Figurka Świętego Antoniego, pochodzenie – prace sondażowo-ekshumacyjne w Miednoje 1995, Muzeum Katyńskie, Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego,  licencja PD, żródło: strona muzeum

Późną wiosną 1943 roku Mackiewicz był świadkiem ekshumacji zwłok polskich oficerów w Katyniu. W reportażu Dymy nad Katyniem przywołał wstrząsające obrazy – ciała zamordowanych wydobyte z dołów śmierci, ułożone na ziemi. „Z szeregów brano po jednym, celem dokonania oględzin i zrewidowania. Mundury były przeważnie w dobrym stanie, rozpoznawało się nawet gatunek materiału, jedynie odbarwione. […] Wszystko, co mogło stanowić wartość dowodową, pamiątkę dla rodziny, wskazówkę przy identyfikacji, lub wartość materialną (dokumenty osobiste, legitymacje, pamiętniki, notatki, listy, fotografie, medaliki, książeczki do nabożeństwa, kwity, medale, ordery, pierścionki itd.) składane było do specjalnie na ten cel przygotowanych kopert, zaopatrzonych kolejnym numerem”.

Figury szachowe, pochodzenie – prace sondażowo-ekshumacyjne, Charków, 1995, Muzeum Katyńskie, Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego, licencja PD, żródło: strona muzeum  

Mackiewicz upewnił się wówczas co do sprawców zbrodni. Jego uwagę przyciągnęły zaśmiecające las skrawki gazet. Zauważył, że dla więźnia zwykle każdy kawałek papieru ma swoją wartość. Podczas ekshumacji przy zwłokach znajdowano wiele fragmentów gazet. Kilka zachowano jako eksponaty, inne wyrzucano. Pisarz przyjrzał się wydobywanym z kieszeni ofiar skrawkom „Głosu Radzieckiego”. Były one, podobnie jak te zaśmiecające las, datowane na marzec–kwiecień 1940 roku. Nie później. Daty na kartkach pocztowych i listach od rodzin więźniów potwierdzały fakt, że mordu dokonali Rosjanie. Przez dziesiątki lat Sowieci zafałszowywali prawdę. Dopiero w kwietniu 1990 roku Rosjanie uznali swoją odpowiedzialność i dwa lata później przekazali Polsce kopie dokumentów związanych ze zbrodnią. W 1991 roku przeprowadzono ekshumacje w Charkowie i Miednoje.

Butelka ze sprasowaną herbatą w środku, pochodzenie – prace sondażowo-ekshumacyjne, Miednoje, 1995, Muzeum Katyńskie, Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego,  licencja PD, żródło: strona muzeum

Przedmioty – pamiątki po zamordowanych znajdują się obecnie w Muzeum Katyńskim w Warszawie. Są one nie tylko eksponatami, ale przede wszystkim świadectwem zbrodni popełnionej przez Sowietów na 22 tysiącach Polaków. Muzeum określa je mianem relikwii. Nazwy tej użył pierwszy raz kapelan Rodzin Katyńskich – ksiądz Zdzisław Peszkowski. Wiele pamiątek zostało przekazanych placówce przez rodziny pomordowanych. Wśród zgromadzonych artefaktów można zobaczyć nie tylko części garderoby, okulary, fajki, buteleczki (na przykład z suszoną herbatą), figurki szachowe, ale też rzeczy bardzo osobiste, jak małe figurki Świętego Antoniego, świadectwa ukończenia szkoły, zdjęcia najbliższych, listy. Te ostatnie są szczególnie przejmujące – należy więc jeszcze raz przywołać słowa Mackiewicza: „Ale osobowość każdego nie wyraża się tylko mundurem, oznakami stopnia oficerskiego czy krzyżem na piersiach, albo schowanym w kieszeni. Przemawia przede wszystkim wyrazem przedmiotów, które miał na sobie w ostatniej chwili, a które jeszcze żyją, bo mówią literami, które można odczytać. Nazwisko za nazwiskiem… tysiące”.

Ewa Olkuśnik

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Janina Lewandowska. Tragiczny los spadochroniarki

 

"Panie kompozytorze, inni pana koledzy odmówili." "Polskie requiem" Krzysztofa Pendereckiego

Kolorysta w mrokach historii. Wojenne losy Józefa Czapskiego