"Diabeł huczy jak smok i na dodatek parą z gęby gwizda",

czyli rewolucja technologiczna w łódzkim włókiennictwie – maszyna parowa w zbiorach Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

Zastosowanie napędu parowego całkowicie zmieniło oblicze włókiennictwa – pozwoliło na zmechanizowanie, a tym samym zwiększenie produkcji. Był to kolejny etap rozwoju na słynnej ziemi obiecanej. Czasy przełomu przypomina wyjątkowy eksponat – maszyna z Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

 

Komin fabryczny jest do dziś jednym z symboli Łodzi przemysłowej. Stało się tak dzięki powszechności maszyn parowych w łódzkim przemyśle włókienniczym. Pierwszą w mieście maszynę parową zainstalowano w fabryce Ludwika Geyera przy ulicy Piotrkowskiej 282. Miała ona moc 60 koni mechanicznych (KM). Dziś nie został po niej żaden materialny ślad… Kosztowała fabrykanta prawie 39 tysięcy rubli. Trafiła do Łodzi z Liège w Belgii. Drogą morską została przewieziona z Antwerpii do Gdańska, stamtąd Wisłą do Nieszawy. Ostatni odcinek podróży pokonała na wozach, co przy piaszczystych drogach stanowiło nie lada wyzwanie. Również sama instalacja w fabryce okazała się problemem. Dopiero po wstawieniu maszyny można było dobudować ostatnią ścianę budynku, w którym została umieszczona.

Model maszyny parowej, 1885, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, fot. Piotr Tomczyk, dzięki uprzejmości muzeum

Spalając pod napełnionym kotłem paliwo, doprowadzano wodę do wrzenia. Wytworzoną parę dostarczano przez układ rozrządu do cylindra. W ten sposób tłok był wprawiany w ruch poprzez naprzemienne wpuszczanie znajdującej się pod wysokim ciśnieniem pary do przedniej i tylnej części cylindra (rozdzielonych tłokiem). Następnie za pośrednictwem korbowodu przenoszono wytworzoną energię na wał korbowy i koło zamachowe. W celu stabilizacji obrotów w maszynach parowych używano regulatora odśrodkowego.

Łódzkie maszyny parowe początkowo opalano drewnem lub węglem drzewnym. Do czasu doprowadzenia do Łodzi linii kolejowej nie był możliwy i opłacalny transport węgla kamiennego. Dlatego też tylko na potrzeby maszyn parowych w tym mieście należało wyrąbać kilkaset hektarów lasów. Dziś pamiątkę po nich stanowią nazwy łódzkich dzielnic: Chojny, Dąbrowa, Olechów.

W ówczesnym inwentarzu podawano: „z tyłu przędzalni, w murowanym zabudowaniu mieści się kompletnie zaprowadzona maszyna parowa wielkiego ciśnienia, wyrównująca sile 60 koni, która nadaje ruch całej fabryce przędzalni”. Działanie maszyny parowej od początku wzbudzało zdziwienie wśród robotników. Opisywał to Zdzisław Konicki w swoim zbiorze łódzkich opowieści: Dziwy nad Łódką. Łódź w baśni, legendzie, anegdocie. „Opowiadano wśród robotników, że diabeł zagwarantował Scheiblerowi fortunę, bo z każdym obrotem maszyny parowej zarabiał jednego rubla”. Obsługą maszyny również miał zajmować się diabeł, który „siedzi w maszynie piekielnej, śwargoce po szwabsku, huczy jak smok, straszy ludzi jak babok łódzki i na dodatek parą z gęby gwizda”.

Historyczny budynek kotłowni do dziś stoi na swoim miejscu. Od kilku lat można w nim oglądać również maszynę parową. Wyprodukowano ją w 1910 roku w Magdeburgu-Buckau w Niemczech. Do muzeum została przekazana w 1986 roku ze Spółdzielni Pracy Chemików „Ksenon” z ulicy Franciszka.

Budynek dawnej kotłowni zakładów Ludwika Geyera, dziś muzeum interaktywne w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, fot. Lech Andrzejewski

Postęp, jaki niosły ze sobą maszyny parowe, budził entuzjazm. Już w 1858 r. na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” z dumą pisano: „Od czasu jak siła machin zastosowana została jak i te ostatnie użyto za motora wyręczającego pracę człowieka w przemyśle fabrycznym zaszły wielkie reformy do olbrzymiego prowadzącego postępu, wynalazki wiodły do wynalazków, cena fabrykantów zmalała, handel się ożywił, a ludzkość znalazła się w możności oszczędzać najdroższą swą własność – czas”. W zbiorach Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi można obejrzeć model maszyny parowej z 1885 roku, wykonany do celów szkoleniowych. Pozwala on na zapoznanie się z budową i działaniem urządzenia.

Marcin Gawryszczak

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
KOZACY PRZECIWKO ROBOTNIKOM. Powstanie łódzkie 1905 r.
Łódź woj. łódzkie
Ziemia Obiecana. Jak bez pieniędzy zbudować fabrykę
Dlaczego "Fabryczna"? Sto pięćdziesiąt lat kolei w Łodzi
NIEKOŃCZĄCA SIĘ MODERNIZACJA
Izrael Poznański. Bezwzględny kapitalista i szczodry filantrop