"Niechże nas zawsze strzeże twa obrona

Od morowego powietrza, prosimy…"

Święty Roch z Montpellier, patron zadżumionych w Lesznie i Wschowie

Słowa starej pieśni kościelnej zanoszą prośby do świętego, którego wizerunek niektórzy mylą z postacią świętego Jakuba Większego Apostoła. Obydwaj święci są przedstawiani jako pielgrzymi, ubrani w płaszcz, kapelusz ozdobiony muszlą, wsparci często na kiju wędrowca. Świętego Rocha można rozpoznać po towarzyszącym mu psie, czasami trzymającym bochenek chleba w pysku, i geście odsłaniającym nogę z ranami.

 

W Lesznie, którego mieszkańcy wielokrotnie byli ofiarami morowego powietrza, w kościele pod wezwaniem Świętego Mikołaja znajduje się ołtarz z figurą świętego Rocha. Towarzyszy on, wraz ze świętym Sebastianem, także opiekunem zakaźnie chorych, głównemu patronowi ołtarza – świętemu Kajetanowi, strażnikowi zdrowia człowieka.

Święty Roch, olej na desce, Leszno, XVIII wiek, Muzeum Okręgowe w Lesznie

Fundatorem ołtarza był książę Aleksander Józef Sułkowski, właściciel Leszna od 1738 roku. W tym samym czasie (około 1740 roku) postać patrona zadżumionych znalazła się również wśród pięciu kamiennych figur świętych, zdobiących wejście do kościoła wschowskich franciszkanów obserwantów, w Polsce nazywanych bernardynami. To właśnie franciszkanie przyczynili się do rozpowszechnienia kultu świętego.

Święty Roch, rzeźba, okolice Gostynia, XIX wiek, Muzeum Okręgowe w Lesznie

Kult świętego Rocha był popularny w czasach nowożytnych obfitych w epidemie dżumy i inne zarazy. Działały liczne bractwa jego imienia (pierwsze powstały w Wenecji w 1477 oraz w Rzymie w 1499). Ich cel stanowił „postęp w cnocie i wzajemna pomoc w chorobie”. Jezuici wystawiali sztuki teatralne o jego żywocie. Od 1713 roku do końca XVIII wieku przy szpitalu świętego Rocha w Wilnie działała Wspólnota Braci Miłosierdzia od świętego Rocha. Rochici ratowali zarażonych i grzebali zmarłych. Na ich płaszczach można było zobaczyć motyw trupiej czaszki. Z czasem pamięć o patronie chroniącym przed zakaźną chorobą, wścieklizną, chorobami skóry i kolan, a także opiekunie szpitali, lekarzy, aptekarzy, ogrodników, rolników, więźniów i fałszywie oskarżonych, pielgrzymów oraz rzemieślników: brukarzy, krawców, stolarzy, szczotkarzy, miast związanych z jego życiem: Montpellier, Parmy, Wenecji i w końcu zwierząt domowych, zacierała się.

Święty Roch, rzeźba z ołtarza pod wezwaniem Świętego Kajetana w kościele pod wezwaniem Świętego Mikołaja w Lesznie, po 1737 roku, fot. Tomasz Sikorski

Jednak nadal w wielu miejscowościach kult świętego od morowego powietrza przetrwał i na coroczne odpusty przybywają liczne rzesze wiernych (między innymi w Osieku, Górznie koło Ostrowa Wielkopolskiego, Lipnikach, Mikstacie, Mikowicach Maćkach, Parzynowie, Boczkach Chełmońskich, Brochowie, Gostyniu Starym, Wieszczyczynie czy Wąchocku). Obecnie wspomina się go 16 sierpnia, w dniu rocznicy jego męczeńskiej śmierci.

Ołtarz pod wezwaniem Świętego Kajetana w kościele pod wezwaniem Świętego Mikołaja w Lesznie, po 1738 roku, fot. Tomasz Sikorski

W tradycji ludowej na świętego Rocha pali się ogniska – tak zwany nowy ogień, a w nich poświęcone zioła i palmy wielkanocne. Przez ten dym przepędza się bydło domowe w celu ochrony przed chorobami i zarazą. W niektórych kościołach pod wezwaniem świętego w tym dniu są rozdawane „chlebki św. Rocha” i ma miejsce wyjątkowe błogosławieństwo dla zwierząt.

Włosi z kolei wierzą, że ich samych i domostwa chroni święty Roch. Przypominają o tym umieszczone na drzwiach trzy litery: VSR (Vivat Sanctus Rochus).

Święty Roch, obraz w zwieńczeniu ołtarza pod wezwaniem Świętego Jana Nepomucena w kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika we Wschowie, około 1727 roku, fot. Dominika Derucka

Słowo roche w języku francuskim znaczy „skała”. Żywot świętego, opisany przez Jakuba de Voragine w Złotej legendzie, przedstawia go jako silnego i konsekwentnego w swoich decyzjach chrześcijanina. Urodził się w XIV wieku w portowym mieście Montpellier, niedaleko Marsylii, we Francji. Po śmierci zamożnych rodziców rozdał cały majątek i udał się z pielgrzymką do Rzymu. W drodze zatrzymał się w zadżumionym włoskim mieście, gdzie opiekował się zarażonymi. Według Złotej legendy tu rozpoczął uzdrawianie chorych. Podczas trzyletniego pobytu w Wiecznym Mieście nadal opiekował się chorymi i ubogimi. Wracając do Francji, w Piacenzy ponownie trafił na epidemię dżumy. Podczas służby bliźnim sam zachorował. Osłabiony oddalił się do pobliskiego lasu. W miejscu, w którym spoczął, wytrysnęło cudowne źródło wody. Woda uzdrowiła Rocha, a od głodu uchronił go pies przynoszący mu codziennie bochenek chleba. Właściciel charta, bogaty człowiek, wzruszony miłosierdziem swojego zwierzęcia, zaopiekował się przyszłym świętym, któremu jednak nie udało się dotrzeć do miasta rodzinnego. W miasteczku Angera został pojmany i osądzony fałszywie jako szpieg. Po pięciu latach zmarł w więzieniu. Jego ostanie słowa brzmiały: „Panie, jeśli mam o co prosić, to spraw łaskawie, aby dla zasług najukochańszego Syna Twego został uleczony każdy, który mnie w zaraźliwej chorobie wezwie o pomoc”.

Święty Roch, rzeźba, piaskowiec, kościół pod wezwaniem Świętego Józefa Oblubieńca NMP we Wschowie, połowa XVIII wieku, fot. Dominika Derucka

Jego ciało w opinii świętości spoczęło początkowo w miejscowym kościele parafialnym, następnie zostało przeniesione do Voghery, aby w 1485 roku trafić do Wenecji, gdzie do dziś, w kościele pod wezwaniem Świętego Rocha, można je zobaczyć. W 1585 roku papież Grzegorz XIII umieścił jego imię w Martyrologium Rzymskim.

Marta Małkus

 

Powrót
drukuj wyślij facebook
Jadwiga Śląska. Księżna niezwykłej pobożności

Święta ucieka z wieży. Ołtarz Świętej Barbary z kościoła Świętej Barbary we Wrocławiu w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie

Wyhaftowana legenda świętego Stanisława. Ornat fundacji Piotra Kmity w Muzeum Katedralnym na Wawelu