Łódź – miasto kominami podparte

Karta pocztowa (tak zwany gigant) z panoramą Łodzi przed 1914 rokiem ze zbiorów Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi

Tradycja przedstawiania miast w formie panoram sięga czasów średniowiecza. W Łodzi na początku XX wieku nie widać jednak zamków czy murów obronnych. Dominują wszechobecne kominy, nieodłączny widok osady fabrycznej.

 

Łódź na przełomie XIX i XX wieku była już dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem przemysłowym. Stanowiła tym samym swoisty symbol nowoczesności w Królestwie Polskim. Stałym elementem panoramy miasta były piętrzące się kominy i wydobywający się z nich gęsty dym. Podkreślał on ponurą prawdę o mieście. Łódź była pełna kontrastów. Bieda krzyżowała się z przepychem, nędza z marnotrawstwem. Fortuna i ubóstwo współistniały, czyniąc miasto chaotycznym i niespójnym, budowanym przypadkowo, bez wizji, acz w lawinowej pogoni za zyskiem.

Panorama Łodzi z karty pocztowej, tak zwanego giganta, Muzeum Tradycji Niepodległościowych

W Łodzi odczuwano brak klasycznej infrastruktury miejskiej. Kanalizacja powstała dopiero w latach dwudziestych XX wieku, ulice w większości były piaszczystymi traktami, które w czasie jesiennej pluchy zamieniały się w błoto. Brakowało szpitali, szkół, a nawet obiektów sakralnych. Władze miejskie nie nadążały w rozwoju infrastrukturalnym za dynamicznym rozrostem miasta. W 1872 roku mieszkało tu 100 tysięcy osób. 25 lat później liczba ta wzrosła do 300 tysięcy. A jeszcze u progu XIX stulecia Łódź stanowiła niewielką mieścinę zamieszkiwaną przez około 400 mieszkańców. Tuż przed wybuchem I wojny światowej mieszkańców było już ponad 600 tysięcy!

Tę różnorodność Łodzi można dostrzec na karcie pocztowej, tak zwanym gigancie, z przełomu XIX i XX wieku. Widzimy na niej panoramę miasta stworzoną z perspektywy ulicy Piotrkowskiej. Karta jest barwna i ma następujące wymiary: wysokość – 8,9 centymetrów, szerokość – 42,0 centymetry. W lewym górnym rogu widnieje napis po polsku i niemiecku: „Łódź. Ogólny widok”. Panorama miejska różni się od malowideł znanych z średniowieczno-nowożytnych ksiąg lub malarstwa niderlandzkiego.

Mapa Łodzi z 1853 roku na podstawie opisu Łodzi Oskara Flatta, PD

Z pozoru sielankowy i spokojny, statyczny wizerunek prezentuje Łódź z całą jej grozą i różnorodnością. Głównym elementem są kominy – symbole fortun i bankructw – wyrastające tu i ówdzie z tkanki miejskiej. Dopóki dymiły, świadczyły o trwającej pracy. Wyciszone mogły oznaczać upadek fabryki. Od dymu wydobywającego się z ich paszcz zimą śnieg w Łodzi szybko przybierał czarną barwę.

Pomiędzy rozsianymi fabrykami dostrzegamy także wąskie i wysokie kamienice czynszowe przeplatane niską zabudową, jaka powstawała tutaj w pierwszej połowie XIX wieku. Niską zabudowę powoli wypierają potężne, secesyjne kamienice budowane wzdłuż głównych ulic.

W prawym rogu widać fabrykę Markusa Silbersteina przy ulicy Piotrkowskiej 242/250. Ten łódzki fabrykant zrobił błyskotliwą karierę. Początkowo pracował jako przedstawiciel handlowy fabryki Kindlera z Pabianic. Dał się poznać jako skuteczny przedsiębiorca, zyskując tym samym popularność wśród lokalnej elity przemysłowej. Do jego domu handlowego zgłaszali się kolejni producenci tkanin. Zdobyta fortuna i sława pozwoliły mu na ślub z Teresą Cohn, córką warszawskiego kupca Dawida Cohna. Dzięki pieniądzom żony i własnym oszczędnościom w latach siedemdziesiątych XIX wieku zaczął budować fabrykę materiałów wełnianych i półwełnianych. Szybko stał się jednym z największych łódzkich przemysłowców, rywalizując między innymi z Izraelem Poznańskim o tytuł „króla bawełny”.

Pałac Poznańskiego, w tle działająca fabryka, licencja PD

W lewym rogu pocztówki widać z kolei wieżę neoromańskiego kościoła luterańskiego pod wezwaniem Świętego Mateusza, jednej z piękniejszych tego typu świątyń w regionie. Budowana w latach 1909–1928 do dziś cieszy oko swoim wyglądem, a ucho – wspaniałą akustyką.

Z panoramy Łodzi, przedstawionej na karcie pocztowej ze zbiorów Muzeum Tradycji Niepodległościowych, możemy wyczytać zarówno różnorodność majątkową, jak i religijną ówczesnej Łodzi, która nieprzypadkowo bywała nazywana miastem czterech kultur.

Sebastian Adamkiewicz

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Izrael Poznański. Bezwzględny kapitalista i szczodry filantrop
Ziemia Obiecana. Jak bez pieniędzy zbudować fabrykę
KOZACY PRZECIWKO ROBOTNIKOM. Powstanie łódzkie 1905 r.

„Zlikwidować wszelkie objawy polskości!” Zdjęcie ze zmiany nazwy Łodzi na Litzmannstadt w zbiorach Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi

 

Stary Rynek w Łodzi? Naprawdę istnieje! Pocztówka prezentująca Stary Rynek w Łodzi ze zbiorów Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi

Artur Rubinstein. obywatel Łodzi, obywatel świata

Zawiłe dzieje „babci” Piłsudskiego. Maszyna drukarska tzw. bostonka ze zbiorów Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi

Dlaczego "Fabryczna"? Sto pięćdziesiąt lat kolei w Łodzi