Steny z ulicy Grzybowskiej

Konspiracyjny warsztat rusznikarski w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego

Przeciągarka do gwintowania luf, przyrząd bruzdujący, matryca w wykrojnikiem, narzynka z oprawką – te tajemnicze przedmioty, których nazwy brzmią w dodatku mało „zabytkowo”, należą do najcenniejszych pamiątek związanych z Polskim Państwem Podziemnym. 16 metalowych elementów stanowi część wyposażenia konspiracyjnego warsztatu, w którym produkowano pistolety maszynowe – steny. Warsztat mieścił się w Warszawie przy ulicy Grzybowskiej 25 w Fabryce Łóżek i Sprzętu Szpitalnego „Konrad Jarnuszkiewicz i S-ka”.

 

Uruchomienie produkcji broni strzeleckiej w warunkach okupacji było bez wątpienia jednym z największych i najbardziej spektakularnych dokonań Armii Krajowej (AK). Pomimo skomplikowanego procesu wytwarzania, trudności w pozyskaniu odpowiedniej jakości surowca, nieustannych kontroli oraz wszędobylskich szpicli udało się dostarczyć ruchowi oporu setki pistoletów maszynowych pochodzących z podziemnych rusznikarni.

Partyzanci 5 Pułku Strzelców Konnych AK z Obwodu Dębica; akcja „Burza”, lato 1944. Doskonale widoczne uzbrojenie ze zrzutów, w tym pistolety sten Mark II, których produkcję podjęły konspiracyjne warsztaty w różnych częściach okupowanego kraju, zbiory Michała Mackiewicza

Peem zadebiutował pod koniec I wojny światowej, ale dopiero kolejny światowy konflikt uczynił z niego jedną z najważniejszych broni ówczesnego pola walki. Niewielka masa, poręczność, a zwłaszcza szybkostrzelność to atuty, które sprawiły, że sięgali po niego żołnierze oddziałów specjalnych i powietrzno-desantowych. Doskonale sprawdzał się podczas walk toczonych w plątaninie miejskiej zabudowy i przy organizacji zasadzek, w walce na bliską odległość. Był wprost nieocenionym narzędziem walki dla grup dywersyjnych i partyzantów. Przed wojną peemy nie trafiły do uzbrojenia Wojska Polskiego, dlatego oddziały konspiracyjne musiały polegać na zdobyczy, alianckich zrzutach i własnej produkcji.

Konspiracyjny warsztat do produkcji stenów z warszawskiej Fabryki Łóżek i Sprzętu Szpitalnego „Konrad Jarnuszkiewicz i S-ka” z ulicy Grzybowskiej 25 na ekspozycji stałej w Muzeum Wojska Polskiego, fot. Michał Mackiewicz, Muzeum Wojska Polskiego

Jednym z najliczniej reprezentowanych peemów w arsenale AK był brytyjski sten kaliber 9 milimetrów. Tani, łatwy w produkcji i niezawodny stanowił brytyjską odpowiedź na niemieckiego MP 40, czyli popularnego „schmeissera”. Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk konstruktorów (Reginald Shepard i Harold Turpin) i miejscowości Enfield, gdzie mieściła się Królewska Fabryka Broni. Sten działał na zasadzie odrzutu zamka swobodnego. Przystosowano go do strzelania ogniem ciągłym i pojedynczym, a zasilanie odbywało się z magazynka pudełkowego na 32 naboje, dołączanego prostopadle z lewej strony. Najpopularniejszą wersją stena był Mk.II produkowany w latach 1942–1944. To właśnie te peemy trafiały do Polski w zasobnikach zrzutowych. Prostota konstrukcji stena stała się inspiracją dla uruchomienia jego produkcji w konspiracyjnych warsztatach. Jednym z inicjatorów projektu był Józef Kapler, członek AK, a przed wojną pracownik fabryki Jarnuszkiewicza. Zapoznawszy się z brytyjskim oryginałem, najpierw zbudował prototyp, a wkrótce opracował dokumentację techniczną, narzędzia i oprzyrządowanie do produkcji, która ruszyła pod koniec 1943 roku. Największym wyzwaniem była budowa przyrządu do gwintowania luf, czyli przeciągarki zamontowanej na stole warsztatowym. Uruchamiano ją ręcznie za pomocą korby, a jej posuwisty ruch w przewodzie lufy wymuszała długa śruba o małym skoku, która przeciągała kolejne gwintowniki. Było ich jedenaście, każdy w innym rozmiarze i z sześcioma nożykami o różnym kształcie i funkcji.

Sten wyprodukowany w warsztacie przy Grzybowskiej 25. Na obsadzie magazynka polskie oznaczenia: STEN PM / godło państwowe / WP. Dobrze widoczne także szczegóły konstrukcyjne przeciągarki do gwintowania przewodów luf, fot. Michał Mackiewicz, Muzeum Wojska Polskiego

Pierwsze steny z Grzybowskiej przygotowano na początek 1944 roku. Okazało się że nie ustępują tym zrzutowym, chociaż cechowała je nieco mniej staranna obróbka. Różniły się także sygnaturami – zamiast angielskiego oznaczenia na obsadzie magazynka wybijano polskiego orła w koronie, litery WP (Wojsko Polskie) i nazwę STEN PM. Orzeł i litery WP znajdowały się także na osłonie komory spustowej i chwycie.

Sten z wytwórni przy ulicy Grzybowskiej 25, widok ogólny, Muzeum Wojska Polskiego

Fabryka Jarnuszkiewicza nie była jedynym miejscem, w którym podczas okupacji produkowano steny. Inna znacząca warszawska wytwórnia działała przy ulicy Leszno 18 w warsztacie Teofila Czajkowskiego, ale do żołnierzy podziemia trafiały także peemy z Suchedniowa, Skarżyska-Kamiennej, Krakowa i Radomia. Produkcja była dobrze zorganizowana i finansowana ze środków Kierownictwa Dywersji AK (Kedyw). Część warsztatów produkowała podzespoły, a ostateczny montaż następował w innym miejscu. Liczbę wyprodukowanych peemów można szacować ostrożnie na tysiąc kilkaset sztuk. Przy Grzybowskiej powstało ich zapewne około 180.

Sten z wytwórni przy ulicy Grzybowskiej 25, zbliżenie na cechy na obsadzie magazynka, Muzeum Wojska Polskiego

W zbiorach Muzeum Wojska Polskiego (MWP) znajdują się dwa oryginalne i pochodzące stamtąd egzemplarze, ale jeszcze bardziej unikatowe są elementy związane z produkcją – fragmenty warsztatu i podzespoły peemów. Zostały wydobyte podczas odgruzowywania fabryki w 1947 roku. Wtedy też przekazano je do zbiorów MWP. Dzisiaj stanowią ozdobę jednej z gablot poświęconych Polskiemu Państwu Podziemnemu. Obok prezentowany jest oryginalny sten – z orłem w koronie wybitym na obsadzie magazynka.

Michał Mackiewicz

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Zemsta Wandy Krahelskiej, czyli zamach na rosyjskiego generała

Niesamowite przypadki kuriera z Warszawy. Młodość Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Krzycząca cisza. Fotografie zburzonej Warszawy Leonarda Sempolińskiego w Muzeum Sztuki w Łodzi
Irena Sendlerowa. Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata

Kobieta wobec wojny. Elna Gistedt i jej dzieci

„Wiedza ― moją nadzieją i ukojeniem; bez niej nie wytrwałbym”. Ludwik Hirszfeld w warszawskim getcie

Most nadziei. Przeprawa przez Wisłę w powojennej Warszawie w obiektywie Zofii Chomętowskiej, w zbiorach Muzeum Warszawy

„Kochanemu Prezydentowi…” Papierośnica Stefana Starzyńskiego ze zbiorów Muzeum Warszawy

Godzina W według Lao Che