"Tu był dla nich raj, kiedy lała się woda"

O kim opowiada Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku?

„Różnili się wiarą i mową. Byli menonitami, ewangelikami, baptystami. Mówili po plattowsku. Swoje długie domy budowali na terpach. Nie bali się wody. Niezwykle pracowici. Specjalizowali się w melioracji, sadownictwie i serowarstwie”. Taki obraz olendrów zachował się we wspomnieniach najstarszych mieszkańców nadwiślańskich wsi.

 

Kolonizacja olenderska została zapoczątkowana w pierwszej połowie XVI wieku przez migrację holenderskich chłopów – menonitów. Wyznając nauki swojego duchowego przywódcy Menna Simonsa (1496–1561), narazili się w swojej ojczyźnie na prześladowania, przed którymi znaleźli schronienie na Żuławach Wiślanych. Dodatkowo do ich masowej migracji na ziemie polskie przyczyniły się narastający kryzys gospodarczy i brak ziemi.

Państwo Cliver, dawni mieszkańcy wsi Świniary, pierwsza połowa XX wieku, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Charakteryzując ten ruch osadniczy, wyróżnia się trzy główne etapy rozwoju. W najstarszej fazie (od połowy XVI do połowy XVII wieku) najważniejszą rolę odegrali menonici. W drugiej fazie (od połowy XVII do końca XVIII wieku) osadników z Fryzji i Niderlandów zdominowali Niemcy wyznania luterańskiego, pochodzący głównie z obszarów sąsiadujących z Polską: Pomorza Zachodniego, Nowej Marchii i Śląska, ale także z Badenii i Wirtembergii. W XVII wieku dotarli też nad mazowiecki odcinek Wisły, osiedlając się w 1628 roku na Saskiej Kępie, nazywanej dawniej również Holendrami, Olendrami, a nawet Holandią, podobnie zresztą jak inne obszary objęte kolonizacją olenderską. Schyłkowa, trzecia faza (do 1864 roku, uwłaszczenia chłopów) dotyczyła głównie Wielkopolski i Mazowsza.

Rodzina Rinasów, dawni mieszkańcy wsi Wiączemin Polski, lata trzydzieste XX wieku, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Olendrami (ale i olędrami, Holendrami, Holędrami czy Hollendrami) zwano początkowo pierwszych kolonistów, którzy przybyli z terenów dzisiejszej Holandii. Pojęcie „olender” szybko jednak przestało funkcjonować w odniesieniu do narodowości, a zaczęło być stosowane wobec wszystkich kolonistów lokowanych na prawie holenderskim. Wynikały z niego pewne przywileje, między innymi wolność osobista, wieloletnia bądź wieczysta dzierżawa gruntów i możliwość ich dziedziczenia przez spadkobierców. Olendrami byli więc zarówno Holendrzy, Niemcy, a nawet Polacy, którzy przejęli metody gospodarowania protestanckich osadników. Obserwując ich od lat, zaczęli z powodzeniem naśladować. Karczowali i osuszali podmokłe grunty, a następnie uprawiali pozyskaną w ten sposób ziemię. „Dawni nauczyciele, dziś często zacofani, zostali pod wieloma względami prześcignięci przez swych uczniów” – komentował Johann Buse, jeden z iłowskich pastorów.

Dawni mieszkańcy wsi Kępa Karolińska, lata dwudzieste XX wieku, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Osadnictwo olenderskie na Mazowszu wiązało się przede wszystkim z Wisłą. To w jej sąsiedztwo właściciele ziemscy, którzy dostrzegali korzyści ekonomiczne z zastąpienia pańszczyzny i danin czynszami dzierżawczymi, sprowadzali przybyszów. Nowi mieszkańcy osiedlali się w miejscach, gdzie ludność autochtoniczna (polscy chłopi pańszczyźniani) nie potrafiła poradzić sobie z podmokłym lub okresowo i regularnie zalewanym przez rzekę terenem. Kontrakty zawierane z osadnikami, zwykle na 40 lat, zobowiązywały ich do wykarczowania i osuszenia gruntów. Obeznani z żywiołem wody olendrzy potrafili nie tylko żyć, ale i rozwinąć swoją gospodarkę na tych niegościnnych ziemiach, budując sprawny system odwadniająco-nawadniający, stosując jako nawóz żyzny namuł rzeczny oraz szereg skutecznych zabezpieczeń przed powodzią.

Dawni mieszkańcy wsi Suchodół, pierwsza połowa XX wieku, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Jeszcze dziś relacje Polaków żyjących w ich sąsiedztwie zawierają podziw dla opartej na wspólnym działaniu organizacji pracy i umiejętności wykorzystania naturalnych warunków. Ale i w tych wspomnieniach nie brak zazdrości i stwierdzenia, że Niemcy dostali najbardziej urodzajne ziemie, dzięki którym mogli wieść dostatnie życie. Przed wojną stać ich już było na pierwsze na wsiach rowery produkowane w fabryce rodziny Vogel w Lwówku, samochody i wiele innych luksusowych towarów sprowadzanych z miasta. Doskonałe odzwierciedlenie trudów i owoców pracy poszczególnych pokoleń osadników, przy zagospodarowywaniu nadwiślańskich nieużytków, stanowi dziecięca wyliczanka, która zachowała się w folklorze olendrów: „Der Erste arbeitete sich tat, Der Zweite litt noch Not, Der Dritte erst hatte Brot” („Pierwsze drogę torowało, drugie jeszcze biedę klepało, trzecie chleb dopiero miało”). Daniel Rinas (urodzony w 1932 roku), potomek osadników z Wiączemina, mieszkający obecnie w niemieckiej Kolonii, wspomina: „tu nad Wisłą mieliśmy swój raj”. Kres nadwiślańskiej kulturze olenderskiej położyła II wojna światowa. Pierwsze ucieczki i wysiedlenia z olenderskiego raju nad Wisłą miały miejsce jesienią 1944 roku, a ostatnie w 1949 roku. Wyjeżdżali do Niemiec, USA, Kanady i Brazylii.

Magdalena Lica-Kaczan

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Langhof, kreuzhof, winkelhof. Olenderskie domy na terpach w Skansenie Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddziale Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Słodki smak pamięci. Olenderskie powidła buraczane

Siake fusier, schwobe klycke, siulte ohre. Z kuchni mazowieckich olendrów

Zawód olender i inne zajęcia nadwiślańskich osadników

Klasycyzm w służbie wiary. Gdański kościół mennonitów

Wierzba mazowiecka czy olenderska? Drzewo – symbol w krajobrazie kulturowym