Śmiercicha i nowe lotko

Wielkopolskie zwyczaje śródpościa

„Nowe lotko w sieni, pani gospodyni,

Eli (Jeśli) chcecie oględować, to musicie podarować,

Koszyczek jaj, Zielony gaj”.

 

Kto trafi do wielkopolskich wiosek w okolicach Wschowy i Leszna, jak Brenno, Wijewo, Bukówiec Górny, Zaborówiec czy Włoszakowice, w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, ten na pewno usłyszy taką piosenkę. To tradycyjne nowe lotko – zwyczaj ludowy wywodzący się z odległych czasów. W sobotę poprzedzającą niedzielę śródpościa płoną na skrajach tych wsi wielkie ogniska – to obrzęd nazywany śmiercichą. Obie te tradycje w symboliczny sposób wiążą się z pożegnaniem zimy i oczekiwaniem ciepłych dni wiosny i lata.

Nowe lotko, Zaborówiec, 1946, Muzeum Okręgowe w Lesznie, fot. Józef Skoracki

W połowie Wielkiego Postu przypada wyjątkowa niedziela nazywana w języku łacińskim Laetare lub „radosną niedzielą”, a jeszcze inaczej „różową niedzielą” (od koloru szat liturgicznych), czarną lub białą. W ten dzień podczas mszy świętej rozbrzmiewa muzyka, a ołtarz zdobią kwiaty – to jedyny taki moment w pasyjnym czasie oczekiwania na Wielkanoc.

Nowe lotko, Zaborówiec, 1946, Muzeum Okręgowe w Lesznie, fot. Józef Skoracki

Niedziela Laetare i jej symbolika mają wielowiekową tradycję. Dawniej dopiero po Niedzieli Radości zaczynał się okres postu przed Wielkanocą. Od XVI wieku znany był w Rzymie zwyczaj obdarowywania się w tym dniu pierwszymi kwitnącymi różami. W bazylice Świętego Krzyża papież święcił kosztowną, złotą różę, którą wręczał osobie ważnej dla Kościoła.

Stawianie śmiercichy – bałwana, Zaborówiec, 1946, Muzeum Okręgowe w Lesznie, fot. J. Skoracki

W tę niedzielę zwraca się uwagę w liturgicznych czytaniach na macierzyńską rolę Kościoła wobec wiernych (List do Galatów, 4,26). Dlatego w wielu krajach w tym czasie jest obchodzony Dzień Matki (między innymi w Irlandii). Niezależnie od wszelkich praktyk kościelnych odbywają się odwieczne obrzędy ludowe związane z przywołaniem wiosny.

Chłopcy z pochodniami ze słomy i jałowca, obrzęd śmiercichy, Zaborówiec, 1946, Muzeum Okręgowe w Lesznie, fot. Józef Skoracki

Śmiercichą w Wielkopolsce nazywa się kukłę symbolizującą zimę, wszelkie choroby, śmierć, utrapienia męczące ludzi i zwierzęta na przednówku (pod koniec zimy). Jest ona niszczona w dużym ognisku, które rozpala się na skraju miejscowości. Palenisko przygotowuje przez wiele dni młodzież, znosząc gałęzie, ale także różne niepotrzebne drewniane przedmioty, których część pochodzi z wiosennych porządków w domostwach. W Brennie dzieci z ulic Niwka i Koźli Rynek śpiewając, ze słomianą kukłą okrążają po trzykroć swoje ulice. Zanoszą śmiercichę do ogniska, aby ją spalić, a tym samym pożegnać zimę. Nad płomieniami rozbrzmiewają słowa przyśpiewki:

 

„Śmiercicha ze wsi, nowe lotko do wsi,

Na Stankowym rogu, wisi miech twarogu,

pół zgniłego, pół starego!”

 

W niedzielny poranek, po mszy świętej, we wsi pojawia się nowe lotko, czyli sosnowa gałązka ozdobiona kolorowymi wstążeczkami symbolizującymi nadejście wiosny. Nosi je grupa dzieci. Czubek sośniny z długimi wstążkami jest ozdobiony żółtym kołem z krepy, ułożonym w harmonijkę, nazywanym księżycem lub słońcem.

Palenie śmiercichy na wzgórzu koło wsi, Zaborówiec, 1946, Muzeum Okręgowe w Lesznie, fot. Józef Skoracki

Skąd brano gałązki? Nie niszczono młodych drzewek, tylko z tak zwanych chuńków, czyli odpadów z zimowych wyrębów sosny. Dawniej pnie trafiały do pańskich gospodarstw, a gałęzina do chłopskich zagród. Niegdyś sądzono, że urwana wstążeczka z lotka, podłożona do gniazda w kurniku kurze, gęsi czy kaczce, wysiadującym jajka, zapewni obfity wylęg piskląt.

Dziewczynki z nowym lotkiem, Zaborówiec, 1946, Muzeum Okręgowe w Lesznie, fot. Józef Skoracki

Dzieci wędrując od domu do domu, śpiewają okazjonalną przyśpiewkę i zbierają do koszyczków podarki, przede wszystkim słodycze (własnoręcznie pieczone ciasteczka), ale także jajka, a nawet drobne pieniążki. Refren piosnki kończy się trzykrotnym odśpiewaniem wielkopostnego wezwania modlitewnego: „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami”, a dawniej także: „I ty któraś współcierpiała, Matko Bolesna przyczyń się za nami”.

Prezentacja tradycji nowego lotka podczas Dni Ziemi Wschowskiej, Wschowa, lata sześćdziesiąte XX wieku, zbiory prywatne Marty Małkus

Zapis o zwyczaju śmiercichy zachował się w siedemnastowiecznym kazaniu wschowskiego pastora Valeriusa Herbergera na niedzielę Laetare. Wiąże on tę tradycję z przyjęciem chrztu przez księcia Mieszka I i tym samym zerwaniem z pogaństwem w Polsce i na Śląsku. Po nawróceniu książę nakazał bałwochwalcze wizerunki bóstw wrzucić do rowów lub ognia. Herberger wskazuje także zabawy dzieci chodzących od domu do domu, ze śpiewem na ustach i kolorowym drzewkiem, na znak radości po wypędzeniu śmierci.

Nowe lotko w Bukówiec Górny, 2012, fot. Zofia Dragan (za zgodą autorki)

Czterysta lat później pisarka Ruth von Ostau, zamieszkała w Osowej Sieni, w powieści Wschowski taniec śmierci opisała niedzielę Laetare, nazywaną przez najmłodszych letnią, wspominając o zwyczaju radosnych śpiewów, wędrówek dzieci z kolorowymi drzewkami, proszących o dary.

Sommersingen, czyli nowe lotko we Wschowie, 1926, Muzeum Okręgowe w Lesznie

Trwająca do dziś w południowo-zachodniej Wielkopolsce tradycja nowego lotka była znana dobrze do połowy XX wieku na Śląsku i przygranicznych terenach jako Sommersingen.

Marta Małkus

Powrót
drukuj wyślij facebook

"Niechże nas zawsze strzeże twa obrona/Od morowego powietrza, prosimy…" Święty Roch z Montpellier, patron zadżumionych w Lesznie i Wschowie

Róża i lilia z Sycylii. Wizerunki księżniczki z Palermo, patronki od morowego powietrza na ziemi wschowskiej

"Lżyć i bić się nie godzi". Tajemniczy obraz z karczmy ratuszowej w zbiorach Muzeum Ziemi Wschowskiej

"Oj chmielu, chmielu". Najstarsza polska melodia