Wyścigi elegancji na Polach Mokotowskich

Warszawskie wyścigi konne

Wyścigi konne, organizowane od 1841 do 1938 roku na Polach Mokotowskich w Warszawie, od początku swego istnienia cieszyły się wielkim zainteresowaniem miejscowej elity. Urządzano je zazwyczaj w czerwcu jako atrakcję sezonu letniego. Ten okres ożywienia towarzyskiego, następującego po Wielkim Poście i Wielkanocy, a przed wakacyjnymi wyjazdami do zagranicznych kurortów czy podmiejskich letnisk, nazywano czasem „zielonym” albo „końskim” karnawałem.

 

Warszawska śmietanka towarzyska traktowała obecność na wyścigach jak wiosenny obowiązek. Impreza na Polach Mokotowskich przyciągała arystokrację, ziemian, finansjerę, ale również rosyjskich oficerów. W ślad za „znakomitymi partiami” podążały matki z córkami – pannami na wydaniu. Na wyścigach licznie bywali ziemianie z prowincji, odwiedzający Warszawę z okazji jarmarku wełnianego.

January Suchodolski, Wyścigi na Polu Mokotowskim, 1849, licencja PD, Muzeum Warszawy

Dla ich żon i córek stanowiło to pretekst do eleganckich zakupów i wielkomiejskich atrakcji. Jedną z nich niewątpliwie były wyścigi, których atmosferę tak opisywał Bolesław Prus w powieści Lalka: „Dokoła […] kipiały śmiech i radość. Radował się tłum, galerie, powozy, kobiety w barwnych strojach były piękne jak kwiaty i ożywione jak ptaki. Muzyka grała fałszywie, ale raźnie; konie rżały, sportsmeni zakładali się, przekupnie zachwalali piwo, pomarańcze i pierniki. Radowało się słońce, niebo i ziemia”.

Władysław Podkowiński, Z wyścigów, reprodukcja, „Tygodnik Ilustrowany”, 1888, nr 286, s. 389

Publiczność na Polach Mokotowskich starała się dorównać elegancją widzom wyścigów w podparyskich Longchamps i Auteuil czy w Ascot pod Londynem. Panowie nosili ciemne ubrania – w ostatnich dekadach XIX wieku bywały to żakiety, uzupełnione białymi getrami, jasnymi rękawiczkami, cylindrem i laseczką. Damy, według wspomnień Józefa Galewskiego i Ludwika Grzeniewskiego, były „obwieszone koronkami, mantylami, prezentowały piękne suknie i okrycia od Hersego lub sprowadzone wprost z Paryża. Wszystko w najdroższym gatunku. Jedna chciała drugą zakasować ubiorem, nie mówiąc o precjozach, brylantach – istne sklepy jubilerskie”.

Wyścigi na Polu Mokotowskim, fot. Konrad Brandel, Warszawa, około 1892, fot. A. Czechowski, A. Niakrasau, licencja PD, Muzeum Warszawy,

Przygotowania do tej rewii mody trwały kilka tygodni, a warszawskie magazyny mód zawczasu dostosowywały do niej swoją ofertę. W czasie „końskiego” karnawału szczególne ożywienie panowało w pracowniach modystek. Kapelusz był przecież nieodłącznym atrybutem elegantki w plenerze, a trybuny wyścigów konnych to miejsce, które pozwalało na kapeluszowe ekstrawagancje. Na Polach Mokotowskich co roku prezentowano zatem plony fantazji i pracy warszawskich modystek.

Stanisław Wolski, Z pola Mokotowskiego, reprodukcja, „Tygodnik Ilustrowany”, 1888, nr 284, s. 365

W latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX wieku były to kapelusze – kapotki albo kapeliny z szerokim rondem. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku ubierano się w małe kapelusiki, czasem pełniące rolę dodatku do fryzury, a nie nakrycia głowy. Taki kapelusz mogła mieć Izabela Łęcka, bohaterka powieści Prusa, obserwująca wyścig klaczy Sułtanki.

Wyścigi konne o Nagrodę Wielką Warszawską im. Fryderyka Jurjewicza na Polu Mokotowskim w Warszawie, 1935, licencja PD, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Na przełomie XIX i XX wieku moda nakazywała nosić olbrzymie kapelusze, obficie dekorowane wstążkami, kwiatami czy piórami, a w latach dwudziestych XX wieku eleganckie „chłopczyce” gustowały w malutkich, nasuniętych głęboko na czoło kapeluszach „kloszach”. Wytworną damską toaletę uzupełniały rękawiczki i parasolki. Przydatne okazywały się lornetki, które pozwalały oglądać z oddali gonitwy koni oraz „lornetować” publiczność i podziwiać stroje innych widzów.

Grupa artystów i dziennikarzy na torze wyścigów konnych, 1936, licencja PD, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Warszawskie żurnale opisując propozycje wyścigowych toalet, regularnie uczulały na kaprysy polskiego klimatu, ponieważ „Najcudniejsze marzenia o wiośnie i ślicznych […] kreacjach […] zastygają przerażone i kurczą się nieśmiało w zimnem i wilgotnem powietrzu”. Zalecano zatem przezorność i zaopatrzenie się w „parasol i waterproof”. W czerwcu 1939 roku odbyły się pierwsze gonitwy na nowym, imponującym nowoczesną infrastrukturą torze wyścigowym na Służewcu. Ten adres jest znany miłośnikom wyścigów, ale także fanom ekstrawaganckich damskich nakryć głowy do dzisiaj.

Agnieszka Dąbrowska

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Śledź u medyków. Bale karnawałowe w przedwojennej Warszawie

Esencja warszawskiej elegancji. Bluzki z Domu Mody Bogusław Herse w zbiorach Muzeum Warszawy

Cekiny na tanecznym parkiecie. Międzywojenna suknia do tańca z Muzeum Warszawy

Modna „Pani” w międzywojennej Gdyni. Główka modniarska ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni
Urszula Łazarowicz spełnia marzenia elegantek. Najsłynniejsza warszawska modniarka przełomu XVIII i XIX wieku

Przed południem nie nosi się biżuterii. Modowy savoir-vivre w latach trzydziestych XX wieku

Marzenie o lataniu. Warszawa na fotografiach balonowych Konrada Brandla z Muzeum Narodowego w Warszawie

Kotylion w karneciku. Warszawskie bale na przełomie XIX i XX wieku

Poczta, czyli konie rozstawne. Jak spór o spadek przyczynił się do powołania polskiej poczty?

Chłopczyce na koniach? Portrety amazonek z kręgu Augusta II Mocnego