„Perfectly wonderful”

Helena Modrzejewska za oceanem

Helena Modrzejewska lubi podróżować, ale do marzeń o zagranicznych wyjazdach popychają ją przede wszystkim artystyczne ambicje. Najpierw, z myślą o scenach wiedeńskich, uczy się niemieckiego. Jednak grać Szekspira po angielsku w Londynie albo dalekiej Ameryce – oto jeszcze ambitniejszy plan. A przy okazji ucieczka z nieco prowincjonalnej Warszawy.

Chcesz gadżet z podobizną prawdziwej damessy?

Ściągnij wzór na koszulkę

W gronie znajomych Modrzejewskiej rodzi się pomysł stworzenia przyjacielsko-artystycznej grupy, która wspólnie mogłaby założyć ranczo w Stanach Zjednoczonych. W 1874 roku wyprawa za ocean dochodzi do skutku. Modrzejewska z mężem Karolem Chłapowskim i synem Rudolfem dociera do farmy w Kalifornii. Tam czeka już na nich między innymi Henryk Sienkiewicz. Wzniosłe plany szybko zderzają się jednak z przyziemną rzeczywistością i projekt wkrótce upada.

Helena Modrzejewska jako Ofelia w Hamlecie Szekspira, fot. Walery Rzewuski, około 1867, Biblioteka Narodowa, licencja PD, źródło: Polona

Modrzejewska jest już jednak w Stanach i zamierza to wykorzystać. We wspomnieniach zapisze, że wraz z synem uczy się angielskiego „z energią graniczącą z maniactwem. Ani godzina czasu nie była stracona, wyzyskiwaliśmy każdą minutkę”. Codziennie przyswaja sto nowych słówek. W końcu dyrektor teatru w San Francisco niechętnie zgadza się na przesłuchanie aktorki. Potem podobno powie z przejęciem: „Przepraszam panią serdecznie, ja myślałem, że pani jest debiutantką, nie sądziłem, że zobaczę wielką artystkę”.

„Moja angielszczyzna nie przeszkadza im wcale – owszem, Jankesy mówią, że niektóre dźwięki w mej mowie są perfectly wonderfull [sic!] i nie tylko, że ich mój akcent nie razi, ale przeciwnie, podoba im się” – relacjonuje w liście Modrzejewska. Chce być jednak naprawdę perfekcyjna, dlatego cały czas odwleka swój debiut, choć sytuacja finansowa rodziny powoli staje się dramatyczna. Pieniądze na kostium sceniczny musi pożyczyć od znajomych.

Portret Heleny Modrzejewskiej, fot. Max Platz (Chicago), 1883, Biblioteka Narodowa, licencja PD, źródło: Polona

Polska aktorka porywa serca widzów, choć znajomym przyznaje, że… nie rozumie połowy wygłaszanych po angielsku zdań. Kronikarzem jej triumfu staje się Sienkiewicz, który w relacji dla prasy polskiej pisze: „Burza prawdziwa oklasków, okrzyków, nawoływań. Zimna z natury publiczność uniosła się do tego stopnia, iż potem dziennikarze mówili mi, że jak Ameryka Ameryką, nie pamiętano takiego entuzjazmu”. I dodaje: „Było to po prostu wzięcie szturmem Ameryki”. Na afiszach zapowiadających pierwszy zaoceaniczny występ artystki pojawia się już skrócona wersja jej nazwiska, czyli „Modjeska”.

Amerykański afisz reklamujący produkcje teatralne z Heleną Modrzejewską w roli głównej, 1899, Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie, licencja PD, źródło: Library of Congress

Modrzejewska natychmiast podpisuje kontrakt z agentem, który organizuje jej kilkumiesięczne tournée po amerykańskich teatrach. Aktorka występuje w kilkunastu miastach, gra niemal codziennie, uczy się kolejnych ról, cały czas doskonali język. Zanim ostatecznie wyrobi sobie pozycję, problemem są przede wszystkim pieniądze. Przed wystawieniem Damy kameliowej w nowojorskich teatrach kupuje niedrogie materiały, najmuje krawcową i sama projektuje stroje. Publiczność będzie olśniona. A gdy jej występ chwalą recenzenci w Nowym Jorku, sukces można uznać za przypieczętowany.

Helena Modrzejewska jako Kleopatra w Antoniuszu i Kleopatrze Szekspira, fot. nieznany (San Francisco), 1898, Muzeum Krakowa, licencja PD, źródło: Cyfrowy Thesaurus MK

Potem Filadelfia, Boston, kanadyjskie Toronto, Chicago, następne miasta i miasteczka – i więcej recenzji, pochwał, wywiadów. Do kas ustawiają się kolejki po bilety. Popularne stają się także suknie i kapelusze à la Modjeska. W Louisville panie powołują nawet Modjeska-Club, w którym rozmawia się i o teatrze, i o modzie. Ostatecznie agent aktorki wynajmuje luksusowy wagon, którym aktorka podróżuje przez Stany ze swoją trupą i mopsem nazwanym Kentucky.

Czasem Modrzejewska – na prośbę amerykańskich znajomych – deklamuje coś po polsku. Wygłasza nie tylko szekspirowskie monologi, lecz także jakiś nieznany narodowy utwór. Swoją interpretacją rozbawia, wzrusza, a nawet doprowadza do łez. Cóż to za wybitny tekst? Okazuje się, że Modjeska recytuje… tabliczkę mnożenia. Ta powtarzana niekiedy sztuczka wzmacnia jeszcze legendę o jej niezwykłych zdolnościach aktorskich.

Helena Modrzejewska w swojej posiadłości nazywanej „Arden” w Kalifornii, fot. Graham, 1902, Muzeum Krakowa, licencja PD, źródło: Cyfrowy Thesaurus MK

W kwietniu 1879 roku Modrzejewska pisze: „Całym moim życzeniem jest grać w Londynie, a później objechać świat naokoło – Australię, Japonię, Indie i wrócić drugą stroną do Europy, a zatem do kraju […]. Chcę sobie nazbierać trochę wspomnień na starość”. Grać Szekspira w oryginale, i to w jego ojczyźnie, to największe marzenie aktorki. Uda się jej tego dokonać już rok później. Na deskach londyńskich teatrów zagra ponad 200 przedstawień w przeróżnych rolach: od szekspirowskiej Julii po Marię Stuart w dramacie Fryderyka Schillera. Czasem trzeba będzie dostawiać krzesła, bo publiczność nie zmieści się na widowni.

Perfumy linii Modjeska firmy Larkin - reklama w folderze i buteleczka. Kolekcja Krzysztofa Ciepłego, Kalifornia źródło: strona internetowa Pałac w Wilanowie

Modrzejewska nie zwiedzi za to Azji ani Australii, lecz wróci do Ameryki. Przez lata będzie zachwycać publiczność i krytyków – otoczona coraz większą legendą, nazywana „Ofelią stulecia” czy „gwiazdą Północy”, aktywna niemal do śmierci. W Białym Domu złoży wizytę pierwszej damie, która jest jej wielbicielką. Stany Zjednoczone przemierzy z gościnnymi występami ponad dwadzieścia razy.

Karolina Dzimira-Zarzycka

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Na tropie dawnych dźwięków, czyli Wanda Landowska i renesans klawesynu

Zawód: pianistka. Najważniejsza decyzja Marii Szymanowskiej
Ikona art déco. Oszałamiająca kariera Tamary Łempickiej
Pamiątka po amerykańskim śnie. "Henryk Sienkiewicz w puszczy kaktusowej" Stanisława Witkiewicza z Muzeum Narodowego w Kielcach