"Ziemniaki na pierwsze… na drugie… na trzecie"

Kuchnia w czasie okupacji hitlerowskiej

Kawa z żołędzi, tort z fasoli, marmolada z buraków to tylko niektóre zaskakujące potrawy z okupacyjnego jadłospisu. Polacy w najróżniejsze sposoby radzili sobie z niedoborem produktów żywnościowych. Jedni hodowali króliki w łazience, inni w doniczkach sadzili ziemniaki. Na wsi mąkę wyrabiano nawet ze zwykłego chwastu – perzu.

 

Niedługo po zakończeniu działań wojennych Niemcy wprowadzili na terenie okupowanej Polski system kartkowy. Przydziały na jedzenie były bardzo niskie i nie mogły zaspokoić podstawowych potrzeb. Ta świadoma polityka miała spowodować, że Polacy całą swoją energię przeznaczą na walkę z głodem. Dzięki niezwykle rozwiniętemu czarnemu rynkowi i zaradności gospodyń domowych plan okupanta się nie udał. Jak wobec tego wyglądało okupacyjne menu?

Okładka książki Zofii Serafińskiej, Ziemniaki na pierwsze… na drugie… na trzecie. 135 nowych przepisów na czasie, Kraków 1940, zbiory autorki

Podstawę stanowiły jarzyny, zwłaszcza te, które przechowywano przez całą zimę. Wiele osób prowadziło małe uprawy w ogródkach działkowych czy nawet na balkonach i podwórkach kamienic. Najpopularniejsze były ziemniaki, na których temat opublikowano nawet w czasie wojny kilka książek kucharskich. Jedna z nich, wydana w Krakowie pod tytułem Ziemniaki na pierwsze… na drugie… na trzecie. 135 nowych przepisów na czasie, oferowała takie nietypowe dania, jak pasztet z ziemniaków, tort, a nawet biszkopt.

Na stole najczęściej gościła cienka zupa, którą przygotowywano praktycznie ze wszystkiego i dawała chociaż chwilowe uczucie sytości. Przeważnie była to zalewajka, czyli pokrojone kartofle zalane żurem – danie popularne na wsi jeszcze przed wojną. Mięso stanowiło prawdziwy luksus. Najczęściej spożywano niezbyt lubianą w Polsce koninę. Jedzono również króliki, których hodowla w domowych warunkach była tania i prosta, a nawet schwytane miejskie gołębie.

Kobieta gotująca posiłek na kuchni pod gołym niebem, 1942, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Symbolem okupacyjnego jadłospisu stały się ersatze, czyli produkty zastępcze. Bardzo drogi cukier zastąpiła sacharyna, dulcyna lub melasa. W sklepie miast konfitur można było kupić na kartki marmoladę z buraków, a zamiast masła margarynę. Szczególnie zachwalano w oficjalnej propagandzie ersatze kawy i herbaty. W poradniku dla gospodyń domowych z 1941 roku możemy przeczytać: „Pożądane jest ze względów zdrowotnych wyeliminowanie z codziennego użycia napojów podniecających zastąpienie ich namiastkami, naparami z kwiatu lipowego, mięty, liści poziomek, malin, jeżyn, borówek itp.” Czytelnik miał odnieść wrażenie, że brak prawdziwej herbaty jest spowodowany nie jej niedostępnością w sklepie, a względami zdrowotnymi. Kawę natomiast często robiono z prażonych żołędzi, marchwi, cykorii czy zboża.

Białego pieczywa praktycznie nie spożywano. Najczęściej jedzono czarny chleb kartkowy, o którego składzie krążyły legendy. Był on niesmaczny i ciężkostrawny, zawierał dużą domieszkę mąki drzewnej. Za to doskonale nadawał się na tort, którego przepis podała w swoich wspomnieniach Maria Iwaszkiewicz, żona pisarza: „Suszyło się i tłukło chleb kartkowy i tego proszku używało jako mąki do tortu. Ponieważ jednak dodawało się cukru, jajek itp., tort był bardzo dobry i szkoda, iż go się po wojnie nie robiło”. Pisała również o wypiekach z fasoli, które miały przypominać ciasto migdałowe.

Reklama surogatu herbaty z poradnika To Pani musi wiedzieć, Warszawa 1941, zbiory autorki

Nietypowe potrawy i ciągła troska o to, co włożyć do garnka, bardzo często przewijają się w wojennych wspomnieniach. Są świadectwem tego, jak okrutną politykę prowadził w Polsce okupant. Pokazują również niezwykłą zaradność Polaków, którzy nauczeni doświadczeniami z poprzedniej wojny świetnie potrafili poradzić sobie w kryzysowej sytuacji.

Joanna Mruk

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Weźmij kapłona, ochędoż pięknie a daj na stół” – czyli o czytaniu staropolskich receptur
„Cukier krzepi, ale Wedel jeszcze lepiej”. Blaszana puszka po kakao firmy E. Wedel ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni

Szczupaki, karpie, liny, łososie – zwyczajnie lub na kolorowo. Ryba, czyli tradycyjne, postne danie na wigilijnym stole.