Miejsce kultu religijnego i pochówku olendrów

Kościół i cmentarz ewangelicko-augsburski w Skansenie Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddziale Muzeum Mazowieckiego w Płocku

Widoczny z daleka, dzięki iluminacji również w nocy, z błyszczącym w słońcu blaszanym dachem. Położony pośród pól i łąk, obsadzonych jeszcze gdzieniegdzie starymi wierzbami i topolami. Jest już jednym z nielicznych zachowanych śladów związanych z wyznaniem obcych etnicznie osadników nad Wisłą. Wokół niego został zbudowany skansen.

 

Pierwsi przybywający na Mazowsze koloniści olenderscy byli menonitami, czyli wyznawcami nauk Menna Simonsa (1496–1561). Wyróżniał ich między innymi zwyczaj chrzczenia osób dorosłych, świadomych wiary, a także pacyfizm przejawiający się odmową pełnienia służby wojskowej, składania przysiąg, stawania przed sądem i sprawowania wysokich urzędów. Założyli tu trzy główne ośrodki: w Nowym Kazuniu, Woli Wodzyńskiej (filia Nowego Kazunia) i Nowym Wymyślu.

Kościół ewangelicko-augsburski z 1935 roku, stan przed remontem i adaptacją na cele muzealne, 2013, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku, fot. Grzegorz Piaskowski, dzięki uprzejmości autorki

Jednak większość mieszkańców wsi olenderskich należała do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego diecezji warszawskiej i płockiej. W diecezji płockiej zbór znajdował się między innymi w Gąbinie w powiecie gostynińskim. Został założony w 1829 roku. Skupiał wówczas 3500 członków i dysponował jednym kościołem, pięcioma domami modlitwy i jedenastoma cmentarzami.

Po konfirmacji, przed kościołem w Wiączeminie Polskim, 1937, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku, dzięki uprzejmości autorki

Świątynia w Wiączeminie Polskim była kościołem filialnym parafii ewangelicko-augsburskiej w Gąbinie. Zbudowano ją w 1935 roku (data na elewacji w szczycie nad wejściem). Wcześniejsza świątynia wiączemińskich olendrów wyznania luterańskiego znajdowała się bliżej Wisły. Gdy powódź w 1924 roku uszkodziła jej konstrukcję, została rozebrana. Najpewniej to zadecydowało o tym, że na miejsce lokalizacji nowego kościoła wybrano działkę oddaloną od Wisły o około 1 kilometr i wzniesiono go na wysokim, około 3,5-metrowym sztucznie usypanym wzgórzu, tak zwanej terpie.

Kościół ewangelicko-augsburski z 1935 roku jest obiektem zachowanym in situ i centralnym punktem Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, 2019, fot. Grzegorz Piaskowski, dzięki uprzejmości autorki

Usytuowany jest w linii wschód – zachód, murowany z czerwonej cegły spojonej zaprawą cementowo-wapienną, nieotynkowany, z wysokimi ścianami, małą wieżyczką i wysokim dwuspadowym dachem pokrytym ocynkowaną blachą. Zbudowany na planie prostokąta, z jednoprzestrzennym wnętrzem o powierzchni niespełna 175 metrów kwadratowych. W północno-zachodnim narożniku znajdują się drewniane schody prowadzące na chór.

Helmut Neitsch, potomek osadników z Wiączemina, na cmentarzu, na którym w 1942 roku została pochowana jego matka, 2008, Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku, fot. Magdalena Lica-Kaczan, dzięki uprzejmości autorki

Według relacji Daniela Rinasa, potomka osadników z Wiączemina Polskiego, mieszkającego dzisiaj w Kolonii w Niemczech, kościół zaprojektował jego wuj, również Daniel Rinas, mieszkaniec Wiączemina.Niestety projekt architektoniczny nie zachował się lub nie został jeszcze odnaleziony. Kościół w Wiączeminie, podobnie jak inne świątynie olendrów, powstał z inicjatywy i dzięki pracy mieszkańców wsi. W jego budowę bardziej zaangażowali się między innymi członkowie Rady Parafialnej, w tym ojciec Daniela – Daniel senior jako najstarszy Rady, a także Heinrich Witzke pełniący wówczas funkcję kantora. Proboszczem wspólnoty parafialnej w Gąbinie w tym okresie był Bruno Gutknecht, który wizytował także Wiączemin.

Cmentarz ewangelicko-augsburski w Wiączeminie Polskim, stan po uporządkowaniu w ramach projektu „Rozbudowa Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim”, 2019, fot. Grzegorz Piaskowski, dzięki uprzejmości autorki

Na południowy wschód od kościoła, w odległości około 170 metrów, widzimy cmentarz usytuowany na planie prostokąta, podzielony drogą na dwie części: południową i północną. Wchodzimy od strony skansenu, przez bramę cmentarną, która pierwotnie znajdowała się przy drodze dojazdowej do kościoła. W latach 1920–1945 pochówków dokonywał wspomniany już Heinrich Witzke. W różnym stanie zachowało się tu około 40 nagrobków, zniszczonych działaniami człowieka i sił natury. Jednak na większości postumentów uda się odczytać dane zmarłych. Wśród nazwisk są takie jak: Witzke/Wicke (6), Hauer (7), Rinas (6), Kuhlmann (3), Rode (3), Schade (2), Schmidt (2), Potz (2), Wolff (1), Markwart (1), Riechert (1), Kriger (1), Neicz (1), Hensel (1), Ratz (1). Na jednym z zachowanych fragmentarycznie nagrobków widnieje sygnatura przedwojennej znanej płockiej pracowni kamieniarskiej – „MENDAKOWSKI i MARANKIEWICZ W PŁOCKU”, na innym, w formie wysokiej stelli, sygnatura zakładu kamieniarskiego z Gąbina.

Cmentarz ewangelicko-augsburski w Wiączeminie Polskim, stan po uporządkowaniu w ramach projektu „Rozbudowa Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim”, 2019, fot. Grzegorz Piaskowski, dzięki uprzejmości autorki

Najstarsze nagrobki pochodzą z drugiej połowy XIX wieku, co oznacza, że cmentarz został założony dużo wcześniej, zanim zbudowano tu kościół. Po wojnie budynek w Wiączeminie Polskim dzierżawiły okoliczne parafie rzymskokatolickie, najpierw w Zycku (do 1974 roku), później w Troszynie (do 1994 roku). Wówczas patronem kościoła był święty Jan Chrzciciel i „na Jana” odbywały się tutaj słynne na całą okolicę odpusty. Z tego okresu dzierżawy pochodzą: obraz namalowany przez miejscowego malarza Władysława Fusa z Gąbina – Chrzest Jezusa w Jordanie, symbole drogi krzyżowej na ścianach i konfesjonały.

Na jednym z zachowanych fragmentarycznie nagrobków na cmentarzu w Wiączeminie Polskim widnieje sygnatura płockiej przedwojennej pracowni kamieniarskiej „MENDAKOWSKI i MARANKIEWICZ W PŁOCKU”, 2017, fot. Magdalena Lica-Kaczan, dzięki uprzejmości autorki

Wszystkie te elementy w czasie remontu i adaptacji budynku kościoła na cele muzealne zostały zachowane jako świadectwa historii powojennej, mającej bez wątpienia wpływ na stan obiektu i tożsamość tego miejsca, o którym tutejsi mieszkańcy mówią dzisiaj „nasz kościółek” i dodają „ale cmentarz po Niemcach”.

Magdalena Lica-Kaczan

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook

Cały dobytek w drewnianym kufrze. Żuławskie skrzynie posagowe w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku

„Wasze kości zazielenią się jak trawa”. Staromiejski cmentarz ewangelicki we Wschowie

Klasycyzm w służbie wiary. Gdański kościół mennonitów