Cudowne Ocalene Zakonu?

Oblężenie Malborka w 1410 R.

Bilans bitwy grunwaldzkiej był dla Krzyżaków straszliwy. Rozbita została armia, zginęło 203 braci zakonnychpolegli wszyscy uczestniczący w walce dostojnicy, z wielkim mistrzem na czele. Z pogromu uratował się tylko jeden – wielki szpitalnik i komtur elbląski Werner von Tettigen. Wydawało się, że los państwa krzyżackiego jest przesądzony. 

Krzyżaków przed całkowitą klęską uratował Henryk von Plauen, który pokierował skuteczną obroną zakonnej stolicy – Malborka. Pierwsi przerażeni uciekinierzy dotarli do malborskiej twierdzy już następnego dnia po bitwie. W kolejnych dniach przybywali następni. Wśród nich był całkowicie załamany Werner von Tettingen. Najpierw uciekł on spod Grunwaldu, a później z Elbląga, przed gniewem mieszczan, którzy uznali władzę zwycięskiego króla polskiego.

Henryk von Plauen, wielki mistrz zakonu krzyżackiego, licencja PD, Wikimedia Commons

Sytuacja w krzyżackiej stolicy zmieniła się 18 lipca 1410 roku. Henryk von Plauen, komtur Świecia, przyprowadził doborowy oddział wojska, liczący ponad 2 tys. ludzi. Wcześniej osłaniał granicę od strony Pomorza i nie zdążył dołączyć do głównych sił krzyżackich pod Grunwaldem, dzięki czemu uniknął klęski. W Malborku zaczął energicznie szykować obronę, uśmierzył panikę i kapitulancki nastrój. Samorzutnie przyjął przywództwo i ogłosił się zastępcą wielkiego mistrza (parę miesięcy później kapituła zakonna formalnie wybrała go na zwierzchnika zakonu).

Kiedy 22 lipca 1410 r. lekkozbrojne forpoczty armii polsko-litewskiej pojawiły się pod murami twierdzy malborskiej, była ona gotowa do obrony. Trzy dni później, 25 lipca 1410 r., z głównymi siłami stanął król Władysław Jagiełło. Oblężenie ograniczyło się jednak do blokady, ostrzału artyleryjskiego i luźnych potyczek. Król nie przygotował i nie przeprowadził szturmu na potężny i dobrze broniony zamek. Liczył, że osamotnieni obrońcy niebawem się poddadzą. Tymczasem Henryk von Plauen twardo bronił Malborka.

Zamek w Malborku, widok współczesny,  fot. Wiśnioch, licencja CC BY-SA 3.0 pl, Wikimedia Commons

We wrześniu nadeszły pierwsze słoty i pojawiły się trudności z zaopatrzeniem dla licznej armii polsko-litewskiej. Zaczęła się epidemia dyzenterii (czerwonki), która spowodowała więcej strat niż walki z Krzyżakami. 18 września spod Malborka wycofał się z litewskim wojskiem książę Witold. Dzień później, 19 września, od oblężenia odstąpił król Władysław Jagiełło. Niebawem kontrofensywę militarną i dyplomatyczną rozpoczął wielki mistrz Henryk von Plauen. Wojna weszła w nową fazę.    

Jan Długosz wytykał królowi polskiemu nieudolność w obleganiu Malborka. W swej kronice zamieścił fikcyjną rozmowę między królem i wielkim mistrzem w czasie grudniowych negocjacji w Raciążu. Dostojnik krzyżacki miał wskazać trzy zmarnowane okazje zdobycia Malborka: po pierwsze, król zbyt wolno maszerował ze swoim wojskiem pod Malbork (pozwolił obrońcom przygotować zebrać siły); po drugie, po zajęciu miasta nie rozkazał szturmować zamku przez wyłom w murach (pozwolił obrońcom zamurować go); po trzecie, zbyt szybko zwinął oblężenie (obrońcom zostały do wyżywienia już tylko 2 barany i 3 połcie słoniny, nadto ich siły wyczerpały choroby). Historycy nie są jednak aż tak surowi w ocenie króla Władysława Jagiełły.

Krzysztof Kowalewski

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Grunwald woj. warmińsko-mazurskie
Malbork woj. pomorskie
Chełmno woj. kujawsko-pomorskie
Inaczej niż u Matejki. Zagadka śmierci wielkiego mistrza Ulryka von Jungingena
Pokój toruński 1411 r. - zmarnowane zwycięstwo?
Toruń 1466. Wieczysty pokój po latach wojny.