Czy Kwinto dałby radę?

Stuletni sejf w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce

Potężną kasę pancerną zafundowała sobie administracja kopalni soli w 1910 r. Wykorzystywana przez dział rachunkowo-księgowy do lat 70. XX wieku, ponad dwumetrowa szafa z metalu przykuwa uwagę niezwykłą dekoracją godną secesyjnych salonów.

Sejf niegdyś służący do przechowywania dokumentów księgowych i zapewne pensji pracowników przedsiębiorstwa solnego, to obecnie najcięższy i największy eksponat w Zamku Żupnym w Wieliczce, jeden z nielicznych zachowanych z jego oryginalnego wyposażenia. Został zakupiony przez wielicki Zarząd Salinarny w styczniu 1910 roku we Lwowie. Dumny producent uwiecznił swą nazwę u góry i we wnętrzu kasy: „C.K. Uprzywilejowana pierwsza krajowa Fabryka Kas Ogniotrwałych W. Kosiba & W. Chudzikowski Lwów”. Sejf waży ok. 1500 kg i mierzy 215 cm wysokości, 135 cm szerokości oraz 80 cm głębokości. Ma wygląd okazałej szafy dwudrzwiowej z wysokim zwieńczeniem. Wnętrze dzielą półki, z których najwyższa jest zamykana dodatkową parą drzwiczek o malowanych dekoracjach. Zdobią je girlandy z delikatnych kwiatów o różowo-fioletowej barwie, zapewne fiołków. Dodatkowo namalowano niewielkie, typowo polskie krajobrazy z wierzbami. Zabezpieczające przed włamaniem i pożarem, potężne drzwi główne są wzmocnione od wewnątrz metalowymi sztabami i zamkiem, który zwraca uwagę piękną formą kwiatów, liści i pędów.

Kasa Pancerna,1901, Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka, fot. A.Grzybowski

Zgodnie ze zwyczajem epoki, metalowy sejf starano się upodobnić do typowych mebli drewnianych. Z zewnątrz kasę ozdobiono tzw. mazerunkiem, czyli pomalowano w sposób imitujący drewno ze słojami. Budzące podziw malowidła zostały odkryte w czasie konserwacji w 2004 r., bowiem przez wiele lat użytkowania sejfu były pokrywane kolejnymi warstwami szarej farby. Dopiero konserwacja zlecona przez wielickie muzeum przywróciła rysunek i piękno zdobień, ostatecznie zapobiegając wcześniejszej groźbie wysłania ciężkiego sprzętu na złomowisko.

Górna cześć sejfu,1901, Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka, fot. A.Grzybowski

Jeszcze większa od opisanej, kilkutonowa kasa pancerna służyła w biurach sąsiedniej kopalni w Bochni. Aby ją otworzyć po ponad dwudziestu latach nieużytkowania, w 2015 r. został wezwany kasiarz, który mozolił się przez 9 dni. W środku znaleziono przedwojenną maszynę do pisania oraz dokumenty i druki. Bocheńska kasa powstała w niemieckiej firmie Ade-Arnheim, w zbliżonym okresie, co jej siostra służąca górnikom w Wieliczce. Zamawiający z Wieliczki jednak wybrali krajowego producenta ze Lwowa, w tym czasie miasta stołecznego dla terenu Galicji czyli polskich ziem zaboru austriackiego, o znacznej niezależności w ramach Austrii.

Plakieta zamku sejfu, 1910, Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka, fot. A.Grzybowski

Firma prowadzona przez Wojciecha Kosibę i jego zięcia Władysława Chudzikowskiego miała adres przy lwowskiej ulicy Na Błonie 22. Reklamowała się jako jedyna fabryka kas dla całej Galicji i faktycznie prawie nie miała tam konkurencji. Polecano ją w wydanym w 1913 r. we Lwowie „Małym skorowidzu przemysłu rodzimego”, który nawoływał polskie społeczeństwo do wspierania wytwórców rodzimych i bojkotu obcych producentów. U progu wybuchu wojny, która przyniosła Polakom niepodległość, przekonywano „że sprawa przemysłu rodzimego jest rzeczą pierwszorzędnej wagi, a podniesienie ekonomiczne pewną rękojmią przyszłości naszej. Tworząc siłę zbrojną – pamiętajmy jednak o tem, co nam daje siłę w stosunku do przemysłu obcego – o przemyśle naszym”. Podobne zalecenia korzystania z polskich, miejscowych fabryk i dostawców wydawały wówczas władze zwierzchnie ze Lwowa podległym kopalniom galicyjskim. W Wieliczce to wezwanie padało na podatny grunt wśród polskich urzędników salin, a niezwykłym znakiem ich patriotyzmu może być nawet zabytkowa kasa pancerna.

Klementyna Ochniak-Dudek

 

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Wieliczka woj. małopolskie
Zaczarowani wojownicy oczekują na sygnał do walki. Śpiący Rycerze Władysława Skoczylasa w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce