Umarli patrzą na nas jak żywi

Staropolskie portrety trumienne z muzeum ziemi międzyrzeckiej w Międzyrzeczu

Portrety trumienne były malowane farbami olejnymi na blasze. Najczęściej miały one charakterystyczny wieloboczny kształt krótszego boku trumny ― tam bowiem umieszczano je na czas uroczystości pogrzebowych. Były to specyficzne wizerunki, związane ściśle z kulturą szlachecką Pierwszej Rzeczypospolitej, szczególnie w XVII i XVIII w.

Staropolski portret trumienny, w odróżnieniu od występujących w innych krajach portretów pośmiertnych, nie miał przedstawiać osoby jako nieżyjącej, lecz ukazywać postać o otwartych oczach i naturalnym, zdrowym kolorze skóry. Chodziło o osiągnięcie efektu, że zmarły, poprzez portret na którym wygląda jak żywy, uczestniczy w swoim pogrzebie, jest obecny między żałobnikami. Ponadto miał to być wizerunek w miarę możliwości realistyczny; ukazujący zmarłego bez upiększania, w taki sposób, aby był on łatwo rozpoznawalny przez wszystkich, którzy go znali. Drobiazgowo oddane elementy stroju sprawiają, że portrety trumienne są cennym źródłem do badań nad zmianami w staropolskiej modzie.

Ekspozycja portretów trumiennych w Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego w Międzyrzeczu, fot. Ł. Bednaruk

Portrety trumienne pozostawiano często po pogrzebie jako dekorację przestrzeni sakralnej ― w kaplicach rodowych czy w kościołach, na przykład w ramach kompozycji naściennych epitafiów. Wizerunki te były elementami większych dekoracji, które uświetniały wystawne staropolskie szlacheckie pogrzeby. Trumnę umieszczano w strukturze, zwanej „castrum doloris”, dekorowanej rozmaitymi przedstawieniami alegorycznymi, tablicami z inskrypcjami oraz motywami heraldycznymi. Największy w Polsce muzealny zbiór takich elementów zgromadzony jest w Międzyrzeczu i zawiera ponad 40 portretów oraz ponad 180 tablic inskrypcyjnych i herbowych.

Ekspozycja portretów trumiennych w Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego w Międzyrzeczu, fot. Ł. Bednaruk

Szlachta polska starannie pielęgnowała tradycje rodowe; powodem do dumy było pochodzenie z pradawnej i jak najliczniejszej rodziny. W siedzibach szlacheckich gromadzono galerie przodków, a w kaplicach i kościołach splendor rodu odzwierciedlały nagrobki, epitafia i portrety trumienne: zarówno mężczyzn, jak i kobiet oraz dzieci.

Castrum doloris prezentowany w Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego w Międzyrzeczu, fot. Ł. Bednaruk

Jednym z najsłynniejszych portretów trumiennych z kolekcji w Międzyrzeczu jest wizerunek dziesięcioletniej Ewy Bronikowskiej (1662‒1672), córki Zygmunta Bronikowskiego i jego żony Anny z Dziembowskich. Dziewczynka została w nim ukazana jako dorosła kobieta: ubrana jest w strojną suknię z bufiastymi rękawami, zdobi ją biżuteria, a jej włosy skręcone są w modne w XVII w. loki.

Portret trumienny Ewy Bonikowskiej, Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego w Międzyrzeczu, fot. Ł. Bednaruk

To popiersiowe ujęcie na neutralnym tle jest linearne i pozbawione głębi, ale za to starannie oddaje detale stroju i fryzury, w sposób charakterystyczny dla portretów trumiennych. W swym krótkim życiu Ewa pewnie niewiele zdążyła zobaczyć, lecz jej trumienny portret był na wielu wystawach, m.in. w Rzymie, Mediolanie, Paryżu czy Londynie. W tym przypadku pośmiertne przedstawienie spełniło swoją rolę ― nie tylko na wieki zachowana została pamięć o zmarłej dziewczynce, ale jej wizerunek został rozsławiony w całej Europie.

 

Magdalena Łanuszka

Powrót
drukuj wyślij facebook
Wspomnienie dawnego splendoru. Bernardo Bellotto (Canaletto), Wjazd Jerzego Ossolińskiego do Rzymu w roku 1633 w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Przyszła królowa i święta grzesznica. Portret Marii Kazimiery w Zamku Królewskim na Wawelu

 

Nie tylko potop szwedzki. Malowidła z Sali Rycerskiej na Jasnej Górze
Piękną nigdy nie byłam, ale często bywałam ładną. Portret Izabeli Czartoryskiej w Muzuem Narodowym w Krakowie