Przypadek niedoszłego królobójcy

Zamach na Zygmunta III Wazę

Przechodząc obok warszawskiej katedry  pw. św. Jana Chrzciciela od strony uliczki Kanonia, mijamy wąski budynek w kształcie litery L, przecięty dwiema bramami. Łączy on świątynię z warszawskim zamkiem. Został zbudowany tuż po zamachu na króla Zygmunta III Wazę i miał zapewnić bezpieczeństwo monarchom udającym na modlitwę.

15 listopada 1620 roku król Zygmunt III Waza udawał się do katedry na nabożeństwo, poprzedzające początek obrad sejmowych. Przy wejściu do kościoła rzucił się na niego uzbrojony w czekan (niewielka siekierka na długim drzewcu) szlachcic Michał Piekarski. Uderzenia nie były zbyt celne i król odniósł tylko niegroźne rany. Natomiast napastnik został pojmany i osadzony w więzieniu zamkowym. Jego czyn miał wyjątkowy charakter  ̶ była to jedyna w dziejach Polski próba zabójstwa króla. Ze względu na wagę przestępstwa sprawca został postawiony przed sądem sejmowym. Zeznania, jak to było w ówczesnej praktyce, wydobywano za pomocą tortur. Usiłowano przede wszystkim dowiedzieć się, jakie były przyczyny zamachu i kto był zamieszany w jego przygotowanie. Nie ujawniono żadnego spisku, a sprawca był po prostu chory psychicznie.

Marcello Bacciarelli, Zygmunta III Waza, 1768-1771, Zamek Królewski w Warszawie, licencja PD, Wikimedia Commons

Michał Piekarski pochodził ze wsi Binkowice nieopodal Opatowa. W chwili zamachu miał zaledwie 23 lata. W dzieciństwie prawdopodobnie doznał poważnego urazu głowy, który spowodował chorobę psychiczną. Z tego powodu został pozbawiony prawa zarządzania swoim majątkiem. Winą za tę sytuację obarczał króla i to zapewne stało się główną przyczyną zamachu.

Wyrok zapadł już pod koniec listopada. Nie wzięto pod uwagę choroby Piekarskiego i skazano go na karę śmierci. Ze względu na wagę przestępstwa, wyrok wykonano w hańbiący a zarazem okrutny sposób. Egzekucja trwała kilka godzin.

Zamach Michała Piekarskiego na Zygmunta III Wazę, 1699, Zbiory Biblioteki Narodowej, licencja PD, Wikimedia Commons 

Aby w przyszłości zapobiec możliwości napadu na króla zbudowano łącznik pozwalający na bezpieczne przejście z zamku do katedry. Zamach Piekarskiego i towarzyszący mu proces stał się źródłem popularnego niegdyś powiedzenia. „bredzi/plecie jak Piekarski na mękach”, co nawiązywało do chaotycznych i niezrozumiałych zeznań chorego psychicznie Piekarskiego w trakcie  tortur. Co wówczas mówił, nie wiadomo.

 

Hanna Węgrzynek

Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU
drukuj wyślij facebook
Warszawa woj. mazowieckie
Warszawa woj. mazowieckie
Warszawa woj. mazowieckie
Warszawa woj. mazowieckie